Zatoka Sarońska – w sam raz na pierwszy raz na morzu

Sierpień 21st, 2016 | Posted by carinho in Jacht | Kulinaria | LifeStyle | Miejsca | Rejsy | urlop | wakacje

15-21.07.2016 r.

Załoga przybyła grubo po północy, nie ma rady na Ryanaira… Ale i tak wszyscy rześcy (bo podekscytowani?) wstali o 8ej i po szybkim śniadaniu gotowi już byli do wypłynięcia. Nikt z załogi nie żeglował wcześniej jachtem po morzu, za to każdy dużo już pływał po Mazurach. Teraz jakby zrobią naturalny krok naprzód, większym jachtem na większy akwen 🙂 Plan A zakładał trasę z Zatoki Sarońskiej na Cyklady i z powrotem do Aten, a plan B – tylko Zatokę Sarońską w razie by na Cykladach szalał meltemi 😛 Po ściągnięciu prognozy pogody stało się jasne, że bezpieczniejszy dla naszej załogi będzie plan B. To żadna strata oczywiście, bo Zatoka Sarońska to jeden z najciekawszych akwenów do żeglowania i zwiedzania w Grecji 🙂

dsc_0264

Wszyscy gotowi – trap na pokład i oddajemy cumy 🙂 .

dsc_0265

Marina Alimos w Atenach jest największą bazą dla jachtów w Zatoce Sarońskiej 🙂 .

dsc_0277

Od razu na powitanie porządnie się rozwiało i Balaou pędził jak mustang po prerii 😉 .

dsc_0278

Znów kotwiczymy w zatoce na Salaminie – tu meltemi ledwie dociera, a musimy przetrwać w bezpiecznym miejscu jego szaleństwo 😛 .

dsc_0281

Wieczór na Salaminie 🙂

dsc_0289

Załoga zdesantowała się pontonem na ląd i gdzieś tam w jakimś portowym barze zajada właśnie kolację 🙂 .

dsc_0290

Dopływamy do Poros – cel na dziś 🙂 .

dsc_0315

Ten prom dopłynie tam znaaacznie szybciej 😛 .

dsc_0317

Poros to śliczna wysepka i śliczny port – zawsze chętnie tu przypływamy 🙂 .

dsc_0319

Wczoraj na kolację były ryby, to dziś kolej na mięsne specjały 😉 .

dsc_0331

Noc spędzamy na urokliwym kotwicowisku pełnym jachtów, bo w porcie nawet ponton już by się nie zmieścił przy kei 😉 Ale nie ma tego złego, przynajmniej będziemy spać, podczas gdy załogi jachtów w porcie będą słuchać disco do białego rana 😛 .

dsc_0349

A rano, po małych zakupach, ponton wrzucamy na pokład i ruszamy dalej 🙂 .

dsc_0354

Wąski przesmyk wody dzieli wyspę Poros od Peloponezu i tym przesmykiem przedostaniemy się na otwarte morze 🙂 .

dsc_0358

Po drodze byliśmy świadkami akcji ratowniczej w pobliżu wyspy Aegina i Poros… Helikopter i kuter Coast Guard poszukiwali ofiar wypadku, który wydarzył się przy Aeginie… Motorówka uderzyła z dużą prędkością w łódź przewożącą turystów z portu Perdika (Aegina) na sąsiednią wysepkę Moni… Zginęły 4 osoby, wiele zostało rannych, niektórych wciąż jeszcze szukano… Oba statki zatonęły… Tragedia – efekt braku czujności kapitanów…

dsc_0379

Dziś już meltemi odpuścił do tego stopnia, że musieliśmy postawić spinakera, żeby w ogóle płynąć naprzód 🙂 .

dsc_0391

Wszyscy w akcji, bo przy spinakerze zawsze jest co robić 😉 .

dsc_0402

No i gdy inni musieli jechać na silnikach, Balaou dopłynął pod żaglami do Hydry, którą każdy żeglarz żeglujący w Grecji musi zaliczyć 😉 .

dsc_0405

No właśnie… 😛 .

dsc_0415

Port na Hydrze jest oblegany od wiosny do późnej jesieni i nie ma co sobie obiecywać, że uda się tam wcisnąć (bez uszczerbku na sprzęcie), dlatego rzuciwszy tylko na niego okiem przepłynęliśmy do pobliskiej Zatoki Mandraki (gdzie zresztą też nie było zbytniego luzu) 😉 .

dsc_0417

Ponieważ załoga doskonale radziła sobie z obsługą pontonu, po raz pierwszy stanęliśmy tu z liną puszczoną z rufy i uwiązaną do skał – niemal jak w porcie 😉 Zwykle trzeba było rzucać po prostu kotwicę, ale tu jest głęboko jak w studni i kotwica wyjątkowo słabo trzyma… 😛 .

dsc_0417c

Port Hydra jest jak skansen – wokół okrągłego basenu portowego wznoszą się na wzgórzach kamienne tradycyjne domy, ulice również wyłożone są kamiennymi płytami, a za taksówki służą osiołki, bo na wyspie niema samochodów 🙂 .

dsc_0417f

Zachodzące słońce tak pięknie oświetliło wzgórza nad portem, cudowny moment dnia 🙂 .

dsc_0441

Widok z pokładu Balaou na Peloponez też jest niczego sobie 😉 .

dsc_0442

A tuż po zapadnięciu nocy znad wzgórza nad zatoką wyłonił się ogrooomny biały księżyc 🙂 .

dsc_0447

Poranek w Zatoce Mandraki… tu naprawdę jest przepięknie… aż serce rośnie na takie widoki zaraz po przebudzeniu… 🙂 .

dsc_0448

Ponad zatoką na szczytach wzgórz znajdują się dwa klasztory, męski i żeński. W ogóle na wyspie jest więcej klasztorów niż wiosek 😉 .

dsc_0454

Uwalniamy cumę rufową z mocowania w skale i odpływamy z Hydry 🙂 .

dsc_0460

Bye, bye Hydra! 🙂 .

dsc_0469

Dziś już jest totalna flauta, nawet spinaker nie pomoże… Ale na poprawę humorów przypłynęły do nas delfiny, cała rodzinka – tutaj mama i małe jeszcze delfiniątko trzymające się blisko jej boku 🙂 .

dsc_0484

Zataczamy koło i dziś będziemy stać na wyspie Aegina. Płynąc od wschodu pierwszy mijamy port Perdika, choć tu się nie zatrzymamy 🙂 .

dsc_0486

Rzuciliśmy kotwicę w sąsiedztwie zatłoczonego portu Aegina i od razu mieliśmy przygodę – ratowanie jachtu, który załoga opuściła, a który gdy wiatr się odwrócił został zepchnięty na falochron i tarzał się po kamieniach… Gdyby nie reakcja solidarnych żeglarzy z sąsiednich jachtów, po kilku godzinach biedny jacht by zatonął wskutek przebicia laminatu… 😛 .

dsc_0493

W cztery pontony nieszczęśliwy jacht został wyholowany na bezpieczną odległość od falochronu. Nie chcielibyśmy nigdy być w podobnej sytuacji ani w skórze załogi tego jachtu, która pewnie straci wpłaconą kaucję (jacht był wyczarterowany)… 😛 .

dsc_0498

Miasteczko Aegina jest bardzo sympatyczne i lubimy tu wracać, ale port jest permanentnie pełny, a na kotwicowisku przy silniejszym wietrze z zachodu, południa lub północy postój jest co najmniej niekomfortowy, fale przewracają szklanki na stole… 😛 .

dsc_0499

Dziś na szczęście wiatr jest bardzo słaby i mimo że z południa, to nie generuje uciążliwego zafalowania na kotwicowisku 😉 .

dsc_0504

I kolejny dzień rejsu za nami… 🙂 .

dsc_0505

I kolejna noc pełni… 🙂 .

dsc_0511

Ale w nocy północny wiatr się rozszalał, rozbujał morze tak, że nie dałoby się zrobić śniadania przy takim rozkołysie… Przepłynęliśmy więc 2,5 Mili na zachód, do osłoniętej od wiatru maleńkiej wysepki Metopi i tam w spokoju można było rozkoszować się śniadankiem 🙂 .

dsc_0513

Metopi to płaska wysepka z cudnymi piaszczystymi plażami, oblana szmaragdowym płytkim morzem… Wymarzone miejsce na postój i kąpiele 🙂 …

dsc_0517

Płyniemy wzdłuż wschodniego wybrzeża Angistri, większej sąsiadki wysepki Metopi 🙂 .

dsc_0527b

Na tym rejsie nie brakuje amatorów kąpieli i nurkowania 😉 .

dsc_0541

Kolejne urocze miejsce na południu Angistri – na kąpiele, na postój…

dsc_0553

… i na lunch w dobrej tawernie 🙂 .

dsc_0558

Po kilku godzinach żeglugi dotarliśmy do Palaia Epidauros, jako pierwsi przy małej i zawsze zatłoczonej kei – i to byłoby dziwne, gdyby nie to, że dziś sobota i wymiana czarterów – wszyscy są w Atenach, już oddają lub dopiero biorą jachty 😛 .

dsc_0566

To musimy sprawdzić – czy ta łódka naprawdę „grała” w filmie „Chłopiec na delfinie” z Sophią Loren… 😉

dsc_0568

Zdążyliśmy zrobić małe zakupy, zjeść niespiesznie obiad w tawernie, a Balaou nadal sam stoi przy kei dla gości 😛 .

dsc_0574

Mały spacer na cypel rozdzielający Zatokę Epidauros 🙂 .

dsc_0577

I wizyta w małym, starożytnym teatrze, który został niemal całkowicie zrekonstruowany. Ogromny teatr, który niemal w całości jest oryginalny, znajduje się 40 minut autem stąd w miejscowości Epidauros-Asklepios i bezwzględnie warto się tam wybrać 🙂 .

dsc_0579

Widok z cypla na port Palaia Epidauros 🙂 .

dsc_0581

Wczesnym rankiem w zatoce tafla wody wyglądała jak lustro… mieliśmy jednak nadzieję na wiatr… 😛 .

dsc_0585

Ale póki co drobny serwis na topie masztu – wymiana żarówki 🙂 .

dsc_0588

Opuszczamy Palaia Epidauros i zmierzamy do końca naszego rejsu, do mariny w Atenach…

dsc_0590

Po drodze jeszcze kąpiel przy Angistri 🙂 .

dsc_0595

Kto nie lubi schodzić po drabince może skakać z burty, wszystkie skoki dozwolone 😉 .

dsc_0622f

Efekt podwodnego safari z aparatem – rozgwiazda na kamieniu 😛 .

dsc_0625

Tak jak sobie wymarzyliśmy – mimo porannej flauty pięknie się rozwiało 🙂 .

dsc_6309

No i ostatni wieczór tego rejsu, w zatoce w pobliżu mariny Alimos… Do mariny wpłyniemy jutro rano, a załoga opuści nas w południe…

Rejs tygodniowy to zdecydowanie za krótki czas na aklimatyzację w nowym miejscu, przyswojenie sobie zasad działania każdego sprzętu na jachcie i ogólnie wejścia w rytm codziennego życia w tak innym środowisku niż na co dzień… Na rejsie jesteśmy w ciągłej podróży, a jednak w domu. Można się zdrzemnąć, można posiedzieć na decku i pogadać z resztą załogi, można zagrać w jakąś grę, można poczytać przy kawie, można się poopalać, można też oczywiście posterować, a po dotarciu do celu można się kąpać w morzu, iść do tawerny czy pozwiedzać – w każdym razie w żadnym momencie dnia nie ma miejsca na nudę i dlatego pewnie czas tak szybko ucieka… ledwie się człowiek rozochoci, już trzeba się pakować i wyjeżdżać… 😉 .

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login