Zatoka Sarońska – pierwsza morska przygoda

Wrzesień 7th, 2017 | Posted by carinho in Jacht | LifeStyle | Miejsca | Rejsy | urlop | wakacje

31.08-7.09.2017 r.                                                                         37°57,64’N 023°29,72’E

No to zaczynamy kolejny rejs! 😀 Załoga dotarła o północy na Balaou i choć trochę niewyspana z wielką niecierpliwością wygląda swojej pierwszej morskiej przygody 😀

Opuszczamy port w Salaminie w wyjątkowo spokojny poranek 🙂 .

Pierwszy nocleg na kotwicy przy wyspie Angistri 🙂 .

Desant na czarującą Angistri i na kolację u „babci” – mistrzyni w przyrządzaniu ośmiornicy i kalmarów 🙂 .

Port Angistri skąpany w porannym słońcu 🙂 .

Mijamy port Skala na Angistri…

… i płyniemy na wyspę Poros. A po drodze spotykamy trimaran naszego znajomego Japończyka – Yoshi’ego 🙂 .

Wyspa Poros i miasteczko o tej samej nazwie, to chyba najpopularniejsze miejsce w Zatoce Sarońskiej 🙂 .

Jeszcze jest dość wcześnie i przy pomoście nie ma tłoku, ale wieczorem z pewnością się zapełni 🙂 .

Kilka minut po nas dopłynął Yoshi 🙂 Musicie przyznać, że japońskie litery na burcie to raczej rzadki widok na Morzu Śródziemnym 😉 .

Okazało się, że Paul (ten sam, który wczoraj przygrywał do kolacji na harmonijce) został tymczasowym skipperem na japońskim trimaranie  w drodze do Turcji 🙂 .

Czy ktoś dojrzy na horyzoncie kształt kobiety leżącej na wznak z ugiętymi kolanami? To jest właśnie „śpiąca kobieta z Poros” – taka ciekawostka 🙂 .

Poros by night 😀 .

Zanosi się na piękny, słoneczny dzień i… niestety słaby wiatr 😛 .

Jednak lepsze to niż prognozy sprzed kilku dni, że do zatoki miałby się wedrzeć meltemi z siłą 7 B 😛

Cieśniną pomiędzy wyspą Poros a Peloponezem zmierzamy w stronę wyspy Hydra 🙂 .

Płycizny cieśniny to wyjątkowo malownicze i wygodne kotwicowisko 🙂 .

Rozśpiewany Kapitan??? 😉

Zatoka Mandraki na wyspie Hydra i kolejny jacht z polską załogą – wszędzie nas pełno 😉 .

Jeśli ktoś nie przepada za spacerami w 35-stopniowym upale, to może skorzystać z taksówki wodnej – i tę właśnie opcję wybraliśmy. Kurs do portu Hydra nie jest tani, ale miasteczko jest tego warte 😉  .

Nocleg spędzimy przy wyspie Poros, w Zatoce Poros, gdzie mamy nadzieję na bezpieczną i spokojną noc – zapowiadany jest silny wiatr 😛 .

A póki co załoga desantuje się do miasta 😉 .

W nocy wiatr był nieco słabszy niż w prognozach, a w dzień w ogóle się nie pojawił… Półwysep Methana mijamy w całkowitej flaucie… 😛 Żeby choć delfiny przypłynęły jak ostatnim razem

Kilka godzin później docieramy do portu Epidauros, znanego ze wspaniałego, starożytnego teatru w pobliżu 🙂 .

Balaou na razie sam przy niewielkiej kei, ale nie potrwa to dłużej niż do wieczora 😉 .

A wieczorkiem degustacja wyśmienitych, lokalnych serów, oliwek i wina 😀 .

Poranek w Epidauros 🙂 .

Słaby wiatr ma dwie wady: 1. Nie daje prędkości jachtowi. 2. Nie chłodzi palonej słońcem załogi 😉 Na szczęście cel – port Aegina na wyspie Aegina był blisko i przed udarem cieplnym uratowała nas cudnie orzeźwiająca kąpiel 😛 .

Podobno niektórzy żeglują tylko dla pięknych zachodów słońca 😉 .

Rzadko można zostać na noc na kotwicy przy tym porcie, zwykle morze jest tu zbyt rozfalowane… Ale tym razem mieliśmy farta i można było skoczyć po małe zakupy 😀 .

Nabrzeże w porcie Aegina to może nie jest elegancka promenada, ale za to ma wiele autentycznego uroku 🙂 .

To z czego znana jest wyspa – pistacje najlepsze w Grecji 😀 .

Żegnamy Aeginę… czas wracać do Aten 🙁 .

Na otarcie łez kąpiel przy wysepce Lagouses 😉 .

No nie chce się wychodzić z takiej wody… 😉 .

Czas minął nieubłaganie… za chwilę wchodzimy do mariny Alimos… 🙁 .

Marina Alimos – ostatni przystanek tego rejsu…

Balaou dostał miejsce niezbyt korzystne, burtą do wiatru (który ma się nasilać), ale za to załoga ma blisko do baru – wieczór pożegnalny przy toastach „za szczęśliwe ocalenie” to żeglarska tradycja 😉 .

A przed odjazdem fotka na pamiątkę naprawdę fajnej, wspólnej wyprawy – pierwszej morskiej i na pewno nie ostatniej 😀 Do miłego zobaczenia! 😀 😀 😀

P.S. Załoga myliła się sądząc, że nie mogliśmy się doczekać tego dnia i świętego spokoju – nie szukamy świętego spokoju, a wręcz życzymy sobie samych takich rejsów oraz takich doborowych, wesołych załóg, którym nie straszny brak prądu 220 V, oszczędzanie wody albo desant pontonem na brzeg 😉 😀

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login