Zanim opuścimy Platarię

Maj 31st, 2016 | Posted by carinho in Jacht | LifeStyle | Miejsca | Rejsy | urlop | wakacje

30-31.05.2016r.

Zanim opuścimy Platarię musimy jeszcze zobaczyć co nieco na kontynencie i na Peloponezie, tym bardziej że przed kolejnym rejsem mamy sporo czasu. Grecja kontynentalna czy Peloponez to nie to samo co wysepki na Morzu Egejskim czy Jońskim, które można w jeden dzień objechać autem a nawet skuterem 😛 Tu wszędzie odległości są tak duże, że zrobimy kilka wypadów po kilka dni i wtedy dopiero może odhaczymy te najbardziej interesujące nas miejsca 🙂 .

dsc_0018

Port jachtowy w Amfilochii w Zatoce Amvrakikos jest zupełnie pusty – cóż, leży zbyt daleko od szlaku 😛 .

dsc_0021

Żeby było ciekawiej, w basnie portowym Amfilochii znajduje się podwodny wulkan 😛 Woda tam tak bulgocze, jakby był czynny 😉 .

dsc_0024

Dojeżdżając od zachodu do miasteczka Mesolonghi nad Zatoką Patraską drogą nad słonymi płyciznami (0,5-1m głębokości) można utknąć na dłużej przy fotografowaniu fauny 😉 A to flamingi…

dsc_0028

… a to pelikany…

dsc_0045

… a to jakiś ptaszek, którego nazwy niestety nie znamy…

dsc_0054

… a który nie był sam, jak się okazało 🙂 .

dsc_0059

Te urocze maleństwa rozbiegane na wyschniętym, popękanym brzegu rozlewiska są wyjątkowo łatwym łupem dla drapieżników… pewnie niewiele z nich dorasta…

dsc_0064

Marina Mesolonghi to już znane nam miejsce z 2013r. Ale i tak tu zajrzeliśmy, kontrolnie 😉 .

dsc_0069

Przejechaliśmy przez ten wspaniały most przez Zatokę Patraską (koszt 13?) i już jesteśmy na Peloponezie 🙂 .

dsc_0082

O porcie w Patrze mówi się nie najlepiej – postanowiliśmy to sprawdzić, skoro już byliśmy w pobliżu 😛  No i faktycznie, chaotycznie utworzone baseny, niepołączone ze sobą, gdzie przy brzegu i przy nabrzeżach leżą kupy kamieni, nigdy nie wiadomo, gdzie jest „czysto” na dnie i gdzie podejście jachtem o dłuższym kilu byłoby bezpieczne… 😛  Balaou raczej nigdy tu nie zwinie 😉 .

dsc_0094

Lepiej już stanąć na zachód od Patry, w niewielkim porcie Killini, gdzie zresztą spotkaliśmy granatowego brata naszego Balaou 🙂 .

dsc_0098

Porcik w Killini jest bardzo sympatyczny, w pięknym otoczeniu i choć mały to ma połączenia promowe z Zakinthos i Kefalonią 🙂

dsc_0107

No i wreszcie pierwszy naprawdę ważny cel osiągnięty – starożytne miasto Olimpia 🙂 W pobliżu przenocowaliśmy, więc tuż po otwarciu stanowisko archeologiczne nie było jeszcze oblepione fotografującymi się na tle zabytków tłumów ludzi 😛 .

Pierwsze, oficjalnie zanotowane igrzyska odbyły się w 776 roku p.n.e., ale wiele źródeł historycznych wskazuje, że odbywały się już znacznie wcześniej, prawdopodobnie ok. XI wieku p.n.e. Igrzyska organizowano co cztery lata na cześć najpotężniejszego z bogów – Zeusa. Początkowo trwały tylko jeden dzień, później aż 10 dni. Najstarszą dyscypliną był wyścig wokół stadionu, potem doszły inne, w tym pięciobój, który obejmował: bieganie, skoki, rzut dyskiem i oszczepem. W 394 roku cesarz Teodozjusz Wielki zakazał organizowania igrzysk.
Jednym z najważniejszych zabytków jest Stadion Olimpijski wraz z widownią, na której mieściło się ok. 35 tys. osób. Na sąsiednim hipodromie odbywały się wyścigi rydwanów. Główne świątynie stały na terenie Altisu czyli świętego gaju oliwnego. Najokazalszą budowlą była świątynia Zeusa, wzniesiona w V wieku p.n.e. Obok świątyni wznosił się posąg Zeusa, który był dziełem słynnego Fidiasza. Dziś najbardziej znana jest świątynia Hery, przed którą rozpalany jest ogień olimpijski. Do czasów współczesnych zachowało się kilka kolumn. W świętym gaju znajdowała się również pracownia Fidiasza, Leonidajon (hotel dla honorowych gości) oraz świątynia Filipa II tzw. Filipejon.

dsc_0116

Świątynia Hery – tutaj co 4 lata rozpala się ogień olimpijski 🙂 .

dsc_0141

Ceremonia otwarcia Igrzysk Olimpijskich przed świątynią Hery – chciałoby się tam być właśnie w tej chwili 🙂 .

dsc_0122c

Świątynia Zeusa – największa, ale i najbardziej zniszczona…

dsc_0131

Tędy wchodzili na stadion zawodnicy entuzjastycznie witani przez tłumy kibiców… można to sobie wyobrazić… 🙂 .

dsc_0135a

Po widowni na stadionie nic nie pozostało niestety… 🙂 .

dsc_0152

Pracownia Fidiasza, uważanego za najwybitniejszego przedstawiciela greckiej rzeźby starożytnej okresu klasycznego – kierował pracami rzeźbiarskimi na Akropolu ateńskim (447 p.n.e. – 438 p.n.e.), a później (437 p.n.e. – 432 p.n.e.) działał w Olimpii 🙂 .

dsc_0159

Jak w każdym starożytnym mieście w Olimpii również nie mogło zabraknąć łaźni 🙂

Olimpia to miejsce magiczne, pełne historii i legend, ale niestety bardzo zniszczone… Trudno się dziwić, że Grecja sama nie jest w stanie podołać rekonstrukcjom tej całej masy zabytków, które posiada. Unia wprawdzie mocno przykłada ręki do tego, ale chyba w całej Europie nie ma tylu miejsc wymagających prac archeologicznych, co jest tutaj, na każdym kroku – niemal przy każdym nowożytnym mieście istniała osada starożytna lub średniowieczna… Dobrze, że starożytna architektura była monumentalna i coś z niej pozostało do czasów współczesnych mimo potężnych trzęsień ziemi i wojen… 🙂

dsc_0175

Kolejna perełka Peloponezu – średniowieczne miasto Mistra na szczycie wzgórza 🙂 .

Mistra to niezamieszkałe już, ufortyfikowane miasto średniowieczne, położone na zboczach gór Tajget na Peloponezie, w pobliżu współczesnej Sparty. W roku 1989 zespół architektoniczny obejmujący fortecę, pałac, kościoły i klasztory został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Stanowi najlepiej na świecie zachowany przykład miasta bizantyńskiego.
Miasto zostało założone przez Normanów w 1205 roku, gdy w rezultacie czwartej krucjaty zajęty został Konstantynopol. W 1249 roku książę Achai Wilhelm II Villehardouin wybudował w Mistrze zamek, który miał strzec tej części jego posiadłości na Peloponezie. Dwanaście lat później miasto wraz z innymi fortami południowo-wschodniego Peloponezu zwrócone zostało Bizancjum jako część okupu za Wilhelma II, pojmanego dwa lata wcześniej, w trakcie bitwy pod Pelagonią.

dsc_0180

Imponujący zamek na szczycie, a poniżej w rogu widoczny jest klasztor Pandanssa z 1428 r.- jedyny wciąż zamieszkany obiekt na terenie Mistry 🙂 .

dsc_0191

Widok na Mistrę na wzgórzu i na Spartę na rozległej równinie poniżej 🙂 .

dsc_0202

A u już wracamy na północ Peloponezu – w jego wschodniej części leżą słynne Mykeny 🙂

dsc_0213

Z tego miasta naprawdę zostało niewiele, fragmenty potężnych niegdyś murów wokół warowni i fundamenty budowli wewnątrz…

dsc_0228

Ale tłum turystów pod bramą lwów jest dowodem na to, że burzliwa historia tego miasta wciąż przyciąga jak magnes 🙂 .

dsc_0231

Zrujnowane miasto i otaczające je wzgórza porośnięte gajami oliwnymi napawają człowieka jakąś niewytłumaczalną nostalgią…

dsc_0240

Dalej na północny-wschód od Myken znajduje się malowniczo położona miejscowość Nea Epidauros 🙂

dsc_0247

A przyjechaliśmy tu po to, by zobaczyć porcik, w którym jeszcze nie mieliśmy okazji cumować, a który niedawno został przebudowany i teraz byłby dla nas całkiem wygodny, może nawet bardziej, niż Palea Epidauros, gdzie zwykle się zatrzymujemy 🙂 .

dsc_0248

A oto i nasz Palea Epidauros 🙂 .

dsc_0252

Wspinamy się serpentyną z Palea Epidoros, by dojechać do starożytnego Epidaurosu – kompleksu świątynno-kulturalnego 🙂 .

dsc_0273

Teatr najsłynniejszy w świecie starożytnym wygląda jak zbudowany całkiem niedawno – wspaniałe dzieło i świadectwo kunsztu budowniczych 🙂 .

dsc_0278

Współczesny mały mieszkaniec starożytnego Epidaurosu…

dsc_0282

… i jego kompan do zabawy 🙂 .

dsc_0291

Kolejny starożytny skarb – Nemea, gdzie odbywały się słynne igrzyska nemejskie 🙂 .

dsc_0302

Niezmiennie zadziwia nas, jak już kilka tysięcy lat temu ludzie mieli wodociąg, kanalizację, bieżącą wodę, łaźnie, baseny… To dziś przecież małe miejscowości borykają się z brakiem tych wygód… 😛 .

dsc_0306

Stadion w Nemei niestety niemal przestał istnieć… trzeba użyć trochę wyobraźni 😛 .

dsc_0309

Dziś Nemea i cały region wokół słyną nie z igrzysk a z upraw winorośli i prężnego przemysłu winiarskiego 🙂 .

dsc_0311

Do starożytnego Koryntu dojechaliśmy już po zachodzie słońca… Ale byliśmy tu przecież w samo południe w 2013 r. , więc nie ogarnął nas jakiś żal 😉 Miło było go odwiedzić ponownie, tak dla przypomnienia 🙂 .

dsc_0316

Widok z Koryntu na równinę nad Zatoką Koryncką 🙂 .

dsc_0333

No ale nad Kanałem Korynckim o zachodzie słońca to jeszcze nie byliśmy 😉 .

mapa-tripu

Tak właśnie lubimy 🙂 .

Pierwszy trip z Platarii wokół Peloponezu to ok.800 km i dwa intensywne dni podróży i zwiedzania, ale właśnie to lubią podróżnicy 😉 Czasem jachtem, czasem autem, byle pochłonąć jak najwięcej obrazów z tego, co kryje ten świat 🙂 . Dziś nocleg w Isthmii w pobliżu Koryntu, a jutro kolejny trip w stronę Platarii – trzeba sprawdzić co słychać na Balaou 😉 .

 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login