Wyspy Kanaryjskie po żeglarsku

Kwiecień 1st, 2017 | Posted by Rajek in Jacht | Kulturka | Miejsca | Rejsy | urlop | wakacje

23-30.01.2017 r.                                                                           28°07,52?N 015°25,48?W

Las Palmas de Gran Kanaria. Kotwicowisko obok mariny. Taka tu tradycja, że jachty mogą stać na kotwicy i czekać na wejście do portu. Czas przepraw  przez Atlantyk na Karaiby to czas ogromnego ruchu w marinie. Można na miejsce czekać i czekać. My czekaliśmy sześć dni i się nie doczekaliśmy. Załoga zaokrętowała się pontonem i ruszyliśmy w rejs. 🙂

DSC_0008

Przy północnym falochronie są miejsca i cumuje się tu do bojek i długimi cumami do betonów z uszami na falochronie.  Trzeba stać wystarczająco daleko od falochronu – pływy na Kanarach syzygijne mają ponad dwa metry. Bliskie spotkanie z głazami falochronowymi mogłoby być kosztowne, a nawet destrukcyjne. Tak czy siak potrzebny jest ponton do desantu. Czy stoimy na kotwicy, czy na bojkach na ląd dopływamy pontonem. A  – jeszcze jedno – kotwicowisko jest płatne.

DSC_0014

Ruszamy na południe Gran Canarii. Wieje z północnego wschodu, taki tu jest przeważający kierunek wiatru. Czyli lecimy z wiatrem, jak dżentelmeni. Trzeba te statki na redzie powymijać i będzie dobrze.

DSC_0016

Steruje najlepszy przyjaciel skipera, a my oswajamy się z indywidualnymi środkami bezpieczeństwa.

DSC_0020

Tak.

Tak się steruje. Z wiatrem steruje się trudniej  niż w ostrych kursach na wiatr. Trzeba się wczuć.

DSC_0025

Już jesteśmy na południu wyspy obok wydm Maspalomas.

DSC_0026

Ledwie się minie wydmy i już widać wejście do mariny Pasito Blanco. Będziemy tu nocować pierwszy raz. Zobaczymy jakie tu są obyczaje. Czy nam się spodoba? Nie wiem, ale znajomy miał bardzo pozytywne wspomnienia i gorąco nam to miejsce polecał.

DSC_0029

Sąsiedni jacht przycumował dziobem a my rufą. Tu staje się z mooringami. Nie pamiętam czy już kiedyś pisaliśmy na blogu jak to się robi i co to są te mooringi. Można to sprawdzić w naszej wyszukiwarce, działa rewelacyjnie.

DSC_0059

Znajomy miał rację. Pasito Blanco jest urokliwe.

DSC_0069

Jedyna knajpka i kąpielisko.

DSC_0082

Płyniemy na zachód, nasz cel to południe Teneryfy. Stawiamy grota, później postawimy genuę i polecimy na żaglach.

DSC_0089

Łał, albo wow, jak kto lubi. Grot postawiony 🙂

DSC_0117

Przechył jest, ostry bajdewind.

DSC_0121

Chyba się nocne pływanie zrobi za chwilkę.

DSC_0123

Nocne pływanie było, stawanie na kotwicy nocne też było, a to jest widok poranny. Stoimy na kotwicy przy plaży obok Montana Roja.

DSC_0124

Można sobie Tejdę zobaczyć i obserwować lądujące i startujące samoloty na lotnisku południowym na Teneryfie.

DSC_0125

A to Montana Roja o wschodzie słońca. Pięknie nas chroniła od wiatru i od fal.

DSC_0129

Nasz cel to San Sebastian de la Gomera. Wietrzyk słaby to sobie pomożemy spinakerem.  Będzie to spinaker asymetryczny.

DSC_0130

Wszystko trzeba ładnie przygotować.

DSC_0132

he he he 🙂 stawiamy 🙂

DSC_0140

Postawiony. Bez grota, tak dla bezpieczeństwa. Załoga zdobywa doświadczenie i nie będziemy się stresować.

DSC_0143

Klarujemy 🙂 Liny muszą być uprzątnięte. Nawet na wakacjach.

DSC_0148

Znalazł się wiatr i genua wystarczy, spinaker wrócił do worka. 🙂

DSC_0153

Gomera już blisko.

DSC_0154

Wpływamy do mariny. Szlak podejściowy jest wyznaczony bojkami.

DSC_0155

Niezwykłe czarne plaże w San Sebastian.

DSC_0157

Za falochronem cicho i spokojnie. Można się przygotować do cumowania. Tu staje się przy Y-bomach (fingersach).

DSC_0160

Tak stoimy, właśnie. Można ruszać w miasto. Może do studni Kolumba?

DSC_0161

Uspokajający widok na Marinę. Dobrze osłonięty port to jest to.

DSC_0162

Idziemy do biura mariny. Uwielbiam przyglądać się rozwiązaniom na jachtach. Niektórzy właściciele mają fantazję. Tu zawsze się coś fajnego wypatrzy.

DSC_0164

Na tej łódce żagle były bardzo ciekawe.

DSC_0165

Jeszcze tylko miniemy łódkę lokalnego centrum nurkowego i już jesteśmy w biurze Mariny la Gomera.

DSC_0168

Taka wieża. Wiąże się z nią pewna historia. Kiedyś ją opowiem, ale nie dziś.

DSC_0171

Plac z wiekowymi drzewami wawrzynowymi zna jeszcze więcej niesamowitych historii.

DSC_0172

W takich kafejkach aż miło usiąść, posmakować lokalnej kuchni i napić się czegoś.

DSC_0174

Kościół pamiętający Guanczów z Wrotami Przebaczenia. Smutna i wstydliwa historia. Ja się wstydzę.

DSC_0178

Było fajnie, ale my lecimy dalej. Po następne przygody.

DSC_0196

Tak wygląda z chmur Tejda na Teneryfie. Ślicznie 🙂

DSC_0200

Mieliśmy szczęście i spotkaliśmy grindwale, całkiem sporą rodzinkę.

DSC_0216

Te ssaki morskie mogą być naprawdę duże.

DSC_0218

Przy takiej okazji robi się bardzo dużo zdjęć. Ja nie musiałem robić zdjęć to sobie mogłem oglądać, podziwiać i zachwycać się.

DSC_0240

A to już inna rodzinka. Mieliśmy szczęście, widzieliśmy żółwia, wieloryby i delfiny. 🙂

DSC_0252

Tak my tu żyjemy na Balaou. Od rana do wieczora jakieś atrakcje. Płyniemy na kotwicowisko już nam dobrze znane obok Montanii Roja. I znowu dopłyniemy nocą. 🙂

DSC_0262

Kolejny dzień rejsu się zaczyna. Wspaniały romantyczny wschód słońca w zatoczce, na kotwicy obok Montana Roja.  🙂 🙂 🙂

DSC_0265

Jeszcze tylko jedno spojrzenie na lotnisko i ruszamy na Gran Canarię.  Dziś zatrzymamy się w Puerto Rico.

DSC_0269

Może to nie jakiś dokładny wykład, ale podstawy astronawigacji i pierwsze próby złapania horyzontu sektantem to też coś ciekawego.

DSC_0270

Na południu wyspy krajobraz pustynny. Coś za coś. Może trochę słabo z zielenią ale za to pogoda słoneczna gwarantowana. 🙂

DSC_0275

Już zacumowaliśmy w Puerto Rico.

DSC_0277

Czas ruszyć w miasto.

DSC_0278

Takie jest to Puerto Rico. Jak nam zapadło w pamięci? O tym będzie w innym czasie i miejscu. To osobna historia, długa opowieść. 🙂

DSC_0289

Tak, to już koniec rejsu. Roksana i Marek wracają do domu. Puerto Rico jest około pięćdziesięciu kilometrów od lotniska na Gran Canarii. Można pojechać autobusem albo wynająć samochód i po drodze jeszcze coś zwiedzić. Przecież uwielbiamy zwiedzanie.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login