Rejs z Dodekanezu przez Cyklady do Aten

Październik 8th, 2016 | Posted by carinho in Jacht | LifeStyle | Miejsca | Rejsy | urlop | wakacje

21.09. – 08.10.2016 r.

Ten rejs będzie nietypowy trochę, bo zacznie się z Naksos, skąd kapitan przeprowadzi jacht na wyspę Kos, tam zaokrętuje się załoga i popłyniemy do Aten. Razem to będzie ok.400 Mil 🙂 .

dsc_0003

Znany żaglowiec o intrygującej nazwie Running on waves właśnie dopłynął do Naksos 🙂 .

dsc_0004

A tu nasza Honda waves czeka przy nabrzeżu 😛 .

dsc_0011

Korzystając z pięknej pogody trzeba trochę poszperać w zakątkach starego miasta 😉 .

dsc_0013

W czasach panowania Wenecjan (XIII-XIV w.) na Cykladach zamek wraz z miastem otoczony był murem warownym. Dziś nowe miasto wchłonęło i zamek, i mur, i stare miasto – nowe zlało się ze starym w typowo greckim stylu 🙂 .

dsc_0018

Muzeum w zamku 🙂 .

dsc_0047

Uliczki na starym mieście 🙂 .

dsc_0048

Taka ciekawa aranżacja 😉 .

dsc_0050

Miasto, ponad którym wznosi się zamek, od razu wydaje się takie romantyczne i tajemnicze… 🙂 .

dsc_0051

A to miasto ma też całkiem przytulny port jachtowy, więc nie tylko turyści, ale i żeglarze mogą je polubić… 😉 .

dsc_0058

My jednak do portów wpływamy tylko po wodę lub podładować akumulatory – zdecydowanie preferujemy kotwiczkę 🙂 .

dsc_0060

W nocy przyszedł sztormowy wiatr i po raz pierwszy na kotwicowisku w Naksos kotwica nie utrzymała Balaou… Trzeba było się w nocy ewakuować, żeby nie wpaść na inne jachty… Kapitan musiał przeprowadzić Balaou na inne kotwicowisko na południu wyspy – Kalandos. W tym wietrze z rufy jacht płynął ponad 5 węzłów… bez żagli 😛 .

dsc_0061

Zatoka Kalandos o świcie 🙂 W zatoce jest też mały port, który pod słońce akurat jest słabo widoczny, ale mamy go na innej fotce z innej wyprawy 😛 .

dsc_0067

A to już wyspa Kalymnos i port Kalymnos (Archipelag Dodekanezu), ok.100 Mil od Zatoki Kalandos 🙂 .

dsc_0073

Zatoka Vathi na wyspie Pserimos, w połowie drogi z wyspy Kalymnos na Kos 🙂 .

dsc_0077

Niesamowity wschód słońca na kotwicowisku przy porcie Kos (na wyspie Kos) 🙂 .

dsc_0080

Balaou zapatrzony na potężne mury twierdzy w porcie Kos 🙂 .

dsc_0081

Keja miejska w pobliżu naszego kotwicowiska skusiła kilka jachtów bardziej niż marina pół Mili dalej 🙂 .

dsc_0083

Kilka drobnych prac bosmańskich zanim załoga dotrze na jacht 🙂 .

dsc_0085

A jak tylko się zaokrętowaliśmy, kotwica w górę i w drogę do Kalymnos – zatankować wodę i kupić prowiant na 6 dni rejsu do Aten 🙂 .

dsc_0087

Ranek przyniósł małe rozczarowanie… nie było wiatru… a przed nami najdłuższy odcinek 60 Mil do wyspy Amorgos… 😛 .

dsc_0092

Ale nie było rady, wypłynęliśmy z Kalymnos licząc na to, że dalej się rozwieje… 🙂 .

dsc_0095

I rozwiało się, ale nie tak jakbyśmy chcieli – w twarz, co przysporzyło nam dwukrotnie więcej drogi… 😛 Dopiero o 3ciej rano dopłynęliśmy do celu – Zatoki Aigiali na wyspie Amorgos. Na szczęście zatokę tę znamy tak dobrze, że nawet w środku nocy bez obaw możemy rzucać kotwicę 🙂 .

dsc_0096

Koło 9tej wiatr się odwrócił i Balaou skierował dziób z plaży na miasteczko portowe Aigilai – zresztą bardzo sympatyczne miasteczko z super tawernami rybnymi sprawdzonymi dwa lata temu 🙂 .

dsc_0099

Tu już jesteśmy na kotwicowisku przy wysepce Ano Koufonisi (Małe Cyklady). To druga nasza wizyta tutaj w tym sezonie, ale teraz zejdziemy na ląd 🙂 .

dsc_0102

Z brzegu zatoczka i miasteczko Koufonisi wyglądają prześlicznie… nawet Nikon nie dał rady oddać tego, co widziały oczy… 🙂 .

dsc_0113

Stocznia, która technologicznie nie ma nic wspólnego ze stoczniami jakie znamy z Francji czy Polski, ale tu również buduje się i remontuje łodzie 🙂 .

dsc_0116

Stocznię prowadzi dwóch braci, którzy w swoim fachu są mistrzami, a wszystkie prace są wykonywane ręcznie 🙂 .

dsc_0118

Ponad stocznią stoi uroczy kościółek Agios Nikolaos…

dsc_0121

… i stary młyn, które dodają krajobrazowi prawdziwego cykladzkiego klimatu 🙂 .

dsc_0124

Niedaleko od naszego kotwicowiska jest śliczny porcik Parianos – to właściwie naturalnie kolista zatoczka osłonięta falochronem, gdzie na bojkach stoją kolorowe łódki rybackie 🙂 .

dsc_0128

Nie skorzystaliśmy tym razem z tego nowego portu w Koufonisi, ale obejrzeliśmy sobie z bliska co i jak, tak na przyszłość 😉 .

dsc_0137

Noc na kotwicowisku…

dsc_0140

… i poranek 🙂 .

dsc_0142

Ruszamy wcześnie, zanim słońce wysuszy pokład z nocnej rosy… 🙂 .

dsc_0145

A po 45 Milach i 9 godzinach jesteśmy na wyspie Sifnos w naszej ulubionej Zatoce Platis Gialos 🙂 .

dsc_0146

Załoga nie czekając do zmroku zasuwa pontonem do tawerny na kolację i na internecik 🙂 .

dsc_0148

W drodze na wyspę Serifos zaglądamy do Zatoki Fikiadha na południowo-zachodnim krańcu Sifnos – tak z ciekawości, bo nigdy tu nie staliśmy 🙂 .

dsc_0154

W ciągu 4 godzin na spokojnym wietrze dopłynęliśmy na Serifos, oczywiście do Zatoki Livadhi i portu Livadhi 😉 .

dsc_0155

Zatoka Livadhi to jedno z piękniejszych miejsc na Cykladach… i niezwykle fotogenicznych 🙂 .

dsc_0157

Przepiękna Chora Serifos na szczycie wzgórza bieli się jak cukier puder na mufince 🙂 .

dsc_0158

Kotwicowisko o poranku było gładkie jak jezioro, ale to pozory – w ciągu dnia ma porządnie powiać 🙂 .

dsc_0159

Póki jednak siła wiatru nie wzrośnie, możemy napawać się urodą i zaletami spinakera 😉 .

dsc_0162

Na horyzoncie niezamieszkana, skalista wyspa Agios Georgios – umowna granica Cykladów, zbliżamy się do Zatoki Sarońskiej i Aten… 🙂 .

dsc_0163

A w Zatoce Sarońskiej już po zapadnięciu zmroku, koło 20tej dopadła nas taka burza, jakiej jeszcze nie przeżyliśmy na Balaou… Wiatr o sile 48-54 węzłów wyszarpał nam grota z niezamkniętego na zamek lazy jacka… Nikt się tego nie spodziewał i nie było tego w prognozach pogody… 😛 Nawałnica trwała koszmarną godzinę, podczas której walczyliśmy, żeby nie wpaść na brzeg i wysepki przy brzegu z jednej strony i statki cargo, które tutaj właśnie wpływają na wyznaczony szlak do Pireusu… Gdy ustał burzowy wiatr, nastała zupełna cisza – na silniku dopłynęliśmy do celu – Zatoki Glyfada w Atenach… A nazajutrz cudownie słoneczny i spokojny poranek udawał, że wczoraj nic się nie wydarzyło 😛 .

dsc_0164

Ale został jeden namacalny ślad po nocnej przygodzie z wiatrem 10-11 Bf – poszarpana bandera 😛 .

Rejs był pełen żeglarskich wrażeń trzeba przyznać… Nigdy jeszcze Balaou nie płynął bez silnika i bez żagli z prędkością 5-6 węzłów pchany tylko silnym wiatrem, nigdy też jednego dnia nie płynęliśmy na spinakerze w słabiutkich powiewach 5 węzłów, by kilka godzin później wpaść w wiatr rzędu 50 węzłów… Załoga z pewnością zapamiętała sobie te przygody, a my mamy nadzieję, że nie zniechęcą one nikogo do żeglowania, które dostarcza nieskończoną ilość pozytywnych doznań 🙂 .

 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login