Następny przystanek – Majorka

Czerwiec 2nd, 2017 | Posted by carinho in Jacht | LifeStyle | Miejsca | Rejsy | urlop | wakacje

28.05-02.06.2017 r.                                                      39°29,96’N 002°44,65’E

Z Gibraltaru na Majorkę jest około 500 Mil. Po przepłynięciu 745 mil z Kanarów jesteśmy tak zaprawieni w boju, że zamierzamy płynąć bez przerwy aż do celu. Michał jako trzecia osoba w załodze tak skutecznie nas odciąża, że zmęczenie nie daje się tak we znaki, jak to było podczas żeglugi na Kanary w składzie tylko 2-osobowym 😉 Szybki skok jest tym bardziej wskazany, że mamy bardzo krótkie okno pogodowe na Alboranie – wschodni wiatr właśnie wygasł, a po południu ma zacząć wiać korzystny dla nas wiatr z zachodu, niestety tylko przez 48 godzin. Później wiatr znów będzie wschodni i to baaardzo silny, do 38-42 węzłów. Jednak (płynąc non stop) 2 doby nam wystarczą, żeby opuścić zagrożony obszar 🙂 Potem na drodze do Majorki prognoza pokazuje zwariowany wiatr z przeróżnych kierunków przeplatany flautą… Damy jakoś radę – grunt, że na Balearach przez kolejne kilka dni meteorolodzy nie przewidują żadnych sztormów 😀

28.maja, godz. 14:13 – Czekaliśmy… ale zapowiadany zachodni wiatr się nie pojawił…

… no cóż, tak czy inaczej powoli się zbieramy… 🙂

28.maja, godz.15:48 – Coś niezwykłego! Dwa ogromne wieloryby na skraju Zatoki Gibraltarskiej! 😀 Niestety nie udało się zrobić więcej fotek, bo jeden motorowodniak na swojej wielkiej motorówce zobaczywszy te zdezorientowane zwierzaki po prostu oszalał! Tak jeździł wkoło nich hałasując i robiąc okropny rejwach, że para waleni w popłochu zaczęła na długo zanurzać się pod wodą i szybko odpływać w stronę Atlantyku… Kretyn, słowo daję… zamiast napawać się ich widokiem dryfując sobie z wyłączonym silnikiem, bezmyślnie je przegonił 😛

Na pociechę chwilę później przypłynęło stadko delfinów zwyczajnych 🙂

28.maja, godz.19:23 – Skała Gibraltarska została daleko za rufą… 🙂 .

29.maja, godz.10:20 – dziś już znacznie lepiej z wiatrem, płyniemy pełnym kursem i jest wspaniale! 😀

A na domiar szczęścia znów mamy towarzystwo! 😀

Te delfiny są inne niż widziane wczoraj delfiny zwyczajne – nie mają długich nosków, a od oka odchodzą wyraziste pręgi, od których właśnie wzięły nazwę delfiny pręgobokie 🙂

29.maja, godz.11:45 – Jesteśmy ok.13 Mil od brzegu Hiszpanii i widoczność nie jest najlepsza, ale na szczytach pasma Sierra Nevada można dostrzec wciąż zalegające resztki śniegu 😛

29.maja, godz.12:14 – Na Alboranie nie jest jeszcze tak ciepło jak to było na Kanarach czy nawet na Atlantyku 😛

29.maja, godz.13:29 – No i proszę! W życiu nie widzieliśmy grindwali na Morzu Śródziemnym! 😀

Cała rodzina przypłynęła ochoczo pod same burty Balaou 😀

Ten się wyraźnie zagapił i dopiero po chwili zaczął pędzić w naszą stronę 😀

Grindwale, które często spotykaliśmy na Kanarach, były bardzo nieśmiałe i zdecydowanie unikały spotkania z jachtami. Te są zupełnym przeciwieństwem, zachowują się jak delfiny, celowo przypłynęły do jachtu, żeby się pościgać i przyjrzeć istotom na pokładzie 🙂

29.maja, godz.17:35 – Z wiatru zostały słabiutkie podmuchy… zwijamy genuę… 😛

30.maja, godz.06:23 – A co my tu nad ranem widzimy??? Fryderyk Chopin płynie w przeciwną stronę, pewnie z Barcelony do Malagi 🙂 .

30.maja, godz.09:58 – Ta liczna rodzinka pędzi gdzieś bardzo szybko wyskakując wysoko z wody… Ciekawe dokąd i dlaczego tak się spieszą…?

30.maja, godz.09:59 – Płyniemy już wzdłuż wschodniego wybrzeża Hiszpanii i wiatr zaczyna kręcić we wszystkie strony… Kierunek zmienia się co godzina lub dwie nie pozwalając zaplanować halsów… To właśnie obiecywała prognoza… 😛 Dobrze, że chociaż nie jest mocny i nie trzeba się jeszcze naszarpać przy zwrotach 😉 .

30.maja, godz.11:21 – Michał cierpliwie znosi kaprysy wiatru 😉 .

31.maja, godz.14:34 – Żółwie morskie są płochliwe, a tego trzeba było z teleobiektywem upolować, co niestety nie jest łatwe na rozbujanym jachcie 😉

1.czerwca, godz.04:56 – „psia wachta” wynagradza cudnymi wschodami słońca 🙂 Właśnie wpływamy w cieśninę pomiędzy Ibizą a Formenterą 🙂 Witajcie Baleary! 😀

1.czerwca, godz.05:40 – Słońce wstaje nad Majorką 🙂

1.czerwca, godz.14:42 – Nad wyspami tworzą się cumulonibusy… niepokojąca jest też ta cisza… czyżby przed burzą??? 😛

1.czerwca, godz.19:32 – Jak flauta, to jedzie Jaś (autopilot) 😉 Mamy więc wolne ręce, żeby zagrać partyjkę zanim zapadnie noc 😉

1.czerwca, godz.19:44 – Przez te kilka godzin ogromne kłębiaste chmury jakoś wyparowały i wieczorem niebo nad Majorką znów było bezchmurne 🙂

1.czerwca, godz.20:06 – Tuż po zachodzie słońca wpływamy do zatoki Bahia de Palma na Majorce 🙂  Do celu mamy tylko 10 Mil 😀

1.czerwca, godz.20:31 – My przybywamy na Majorkę, a ktoś już ją opuszcza…

2.czerwca, godz.09:52 – Wspaniały poranek! Kotwicę w pobliżu portu El Arenal rzuciliśmy dziś w nocy ok. 1:30. W ciemnościach nie było widać okolicy, ale w świetle dnia nie jesteśmy rozczarowani 😀

2.czerwca, godz.11:09 – Michał odlatuje dopiero pojutrze, a to pozwala na jeden dzień zwiedzania wyspy 🙂

Zostawiamy konika w bezpiecznym miejscu i lecimy na miasto 🙂

Tak się prezentuje Balaou na kotwicy 🙂

Mimo szczytu sezonu udało się wynająć auto od ręki – może dlatego, że większość turystów nie rusza się z plaży 😉 Jutro ruszamy na małą objazdówkę, przypomnimy sobie miejsca sprzed kilku lat 🙂

Ślad zapisany od Almerii do Ibizy pokazuje nasze zmagania z wiatrem 😉 Mimo pogodowych perturbacji dotarliśmy szczęśliwie do Majorki pokonując 488 Mil w 4 dni 9 godzin 22 minuty. Tym razem, dzięki Michałowi, udało się to bez przystanku 😀

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login