Naksos, wyspa boga Dionizjosa

Wrzesień 12th, 2014 | Posted by carinho in Jacht | Kulinaria | Miejsca | Rejsy

12.09.2014r.                                                                             37°06,15?N 025°22,35?E

Naksos jest największą wyspą na Cykladach i z góry było wiadomo, że pół dnia i skuter nie wystarczy na jej objechanie, jak to praktykowaliśmy na jej siostrach 😛 Dlatego właśnie przypłynęliśmy tu już wczoraj wieczorem, a dziś z samego rana pobiegliśmy po auto. Chora Naksos (stolica wyspy) i właściwie jedyny port jachtowy, jest jednym z tych uroczych, małych miasteczek, gdzie wszystko jest pod ręką, również wypożyczalnia aut.

DSC_5800

A płynąc pontonem z kotwicowiska do portu można się przyjrzeć uroczemu nabrzeżu z najlepszej perspektywy, od strony morza 🙂

Od razu w porcie zaczynają się pierwsze atrakcje. Oprócz weneckiego zamku, wokół którego rozłożyła się Chora, znajduje się tu również słynna, nieukończona świątynia Apollina (VI w.p.n.e.). Portal w całości wykonany z miejscowego marmuru ma 5,95 m wysokości i 3,65 m szerokości. Samo nadproże waży około dwadzieścia ton, a transportowano je aż 10 km, z kamieniołomu Flerio. Zadziwiająca budowla stoi na wysepce połączonej z lądem groblą, która jednocześnie spełnia rolę falochronu dla portu, i już w latach 80-tych XX w. stała się „znakiem towarowym” Naksos, podobnie jak wiatraki na Mykonos 🙂

DSC_5812

Skierowany na zachodzące słońce portal jest najbardziej fotografowanym obiektem na wyspie 🙂

DSC_5813

A my, na przekór  popularnym pocztówkom, nie mamy zachodzącego słońca w oknie 😉

Wyspa Naxos jest nieprzerwanie zamieszkała już od 4.go tysiąclecia p.n.e. Przypuszcza się, że pierwszymi mieszkańcami byli Trakowie, po których przyszli Karianie. Oba plemiona przeniosły się później do Azji Mniejszej, na tereny dzisiejszej Turcji, gdzie powstały państwa Tracja i Karia.  Naksos zamieszkiwały później plemiona z Grecji kontynentalnej, Jonowie, a w okresie mykeńskim  (1600-1100 p.n.e) była centrum kultury mykeńskiej na Cykladach . Historia więc powtarza się jak na innych wyspach archipelagu, łącznie z rozkwitem w czasach panowania Wenecjan i podupadaniem za panowania Imperium Osmańskiego. Jednak to co wyróżnia Naksos od innych, to jest niezwykła zdolność przetrwania – nigdy nie została wyludniona ani pozbawiona własnej tożsamości. Oczywiście w ciągu wieków okupacji asymilacja cech obcych kultur musiała mieć miejsce, ale była wybiórcza i pozytywna, nie doprowadziła do zatracenia autentyczności. Wyspiarze uczyli się od najeźdźców tego co najlepsze i wzbogacali tym własną kulturę. W tamtym czasie największe znaczenie dla mieszkańców miały techniki upraw, a także przetwórstwa, bo wyspa miała bogate zaplecze w postaci żyznych dolin i łagodnych wzgórz dogodnych do upraw. Nawet dzisiaj jest ona największym producentem cytrusów, winogron, oliwy, a także ziemniaków na Cykladach. Oprócz rolnictwa duże dochody czerpała i czerpie z eksportu marmuru do miast całej Europy, a nawet Ameryki Północnej. Z tego marmuru powstało też wiele świątyń na samej wyspie.

DSC_5833

Świątynia Demeter w pobliżu Ano Sangri wniesiono  w VI w.p.n.e. z pięknego, białego marmuru 🙂

DSC_5838

W wiosce Ano Sangri „nowe” uroczo miesza się ze „starym” 🙂

DSC_5841 kopia

Ano Sangri jest typową wioską Naksos – domy z kamienia (często bielone), kute z żelaza bramy w stylu po-weneckim, ale… malowane na niebiesko w stylu cykladzkim, a w obejściu obowiązkowo drzewa figowe lub cytrusowe 🙂

DSC_5844

Kamienne młyny w Ano Sangri przetrwają pewnie jeszcze nie jedno pokolenie… 🙂

Z wioski Ano Sangri położonej na przedgórzu pasma Zas droga prowadzi do Chalki, miasteczka znanego z produkcji Kitronu. Tutejsza zabudowa również nosi ślady wpływów weneckich w postaci krytych dachówką dachów, fikuśnych balkonów i detali ozdobnych z kutego żelaza, a także placów, od których odchodzą uliczki. Jednak niebieskie wykończenia futryn okiennych i drzwiowych oraz bielone ściany ewidentnie nawiązują do tradycyjnego cykladzkiego stylu. Niektóre domy są jednak jeszcze z innej bajki. To te w neoklasycznym stylu, które należały do bogatych kupców z XIX wieku, kiedy to Chalki była centrum handlowym Naksos.

DSC_5851

Jedna z urokliwych uliczek Chalki 🙂

DSC_5852

W rozszerzeniach uliczek zawsze przyczaja się jakaś kafejka 🙂

DSC_5859

Wygląda na to, że ten neoklasyczny dom, który niemal całkowicie popadł w ruinę, znalazł nowego właściciela 🙂

DSC_5861

Placyk w cieniu winorośli i ogromnej akacji będzie wprost wymarzonym przystankiem na kawę 🙂

DSC_5862

Nakryte stoły czekają już na biesiadników, ale w południe doskwierający upał odbiera apetyty 😛

DSC_5863

W chaotycznie poplątanych uliczkach z trudem znaleźliśmy siedzibę najważniejszej firmy w Chalki, Vallindra-Kitron Naksos 🙂

DSC_5864

Uroczy, mały dziedziniec zaprasza pootwieranymi na oścież drzwiami do zwiedzania wnętrz tej unikalnej wytwórni 🙂

DSC_5867

Już w pierwszym pomieszczeniu widać oryginalne wyposażenie i urządzenia do destylacji tego bardzo oryginalnego trunku, Kitronu 🙂

DSC_5873

Efekt produkcji – trzy rodzaje Kitronu o trzech poziomach mocy 😉

DSC_5874

Najmocniejszy Kitron jest żółty (36%), średnio mocny jest biały (33%), a najsłabszy jest zielony (30%) 🙂

Destylat produkowany jest z nalewki zrobionej z liści cytronu, drzewa, które jest jednym z przodków współcześnie uprawianych cytrusów. Niewiele jest miejsc w Europie, gdzie nadal uprawia się to archaiczne i egzotyczne drzewo. Naksos należy do tego wąskiego grona. Od lat 60-tych XX w. stale prowadzona jest tu rekultywacja upraw. Obecnie rośnie na wyspie ok.2000 drzew cytronu, głównie na użytek wytwórni w Chalki. Zbiór liści odbywa się ręcznie i mozolnie. Trzeba też wiedzieć, ile liści z drzewa można zebrać, bo nadmierne ogołocenie może doprowadzić drzewo do obumarcia. Liście są zalewane czystym alkoholem i wodą, a następnie podgrzewane w miedzianych kadziach. Otrzymany destylat poddaje się powtórnej, a nawet potrójnej destylacji, aby otrzymać odpowiednią moc i aromat. Pomiędzy destylacjami dodaje się też cukier i świeże liście cytronu, żeby smak i aromat był bardziej wyrazisty. Receptura jest niezmienna od 1896 roku i… nie jest tajemnicą, przepis wisi na ścianie w holu wytwórni 😉

DSC_5879

Plakat  z początku XX wieku reklamujący Kitron Naksos 🙂

Z Chalki ruszyliśmy dalej w głąb masywu górskiego, zbliżając się do najwyższego szczytu Naksos –  Mt. Zas (1003 m n.p.m). Na jego zboczu znajduje się malownicza wioska Filoti. Trudno tak po prostu obojętnie przejechać przez nią w porze obiadowej, gdy szeroka, główna ulica w cieniu olbrzymich platanów, zastawiona stolikami, cała spowita jest zapachami pieczonego mięsa i grilowanych warzyw… Zostaliśmy więc w tym idyllicznym miejscu troszkę dłużej niż pierwotnie zamierzaliśmy 😉

DSC_5885

Zielona oaza w samym sercu wsypy, górska wioska Filoti 🙂

2

Kalogiros, czyli bakłażan, pieczona cielęcina z rozmarynem, feta, pomidor pod pyszną pierzynką z sera i beszamelu, a wszystko tradycyjnie zapiekane w piecu 🙂

Kilka kilometrów za wioską Filoti jest zjazd prowadzący do Góry Zas (zwanej też Górą Zeusa), jaskini Zeusa i żródełka Aria. Droga kończy się murem, a za nim jest już tylko wąska ścieżka trekkingowa. Góra i jaskinia wzięły nazwy od imienia najpotężniejszego z bogów greckich, Zeusa, ponieważ jak legenda głosi, urodził się tu i wychowywał. Jaskinia, jak na boga bogów przystało, jest imponujących rozmiarów, ma ok.700 m głębokości. No cóż… nie byliśmy przygotowani ani sprzętowo (japonki na nogach), a mentalnie (brak entuzjazmu w upale) na 2-kilometrową wspinaczkę i… zadowolił nas łyk wody z krystalicznie czystego, ponoć świętego źródełka Aria 🙂

DSC_5894

Pierwszy etap trasy na Górę Zas był najprzyjemniejszy i zarazem ostatni dla nas 😉

DSC_5895

Niewyczerpane źródełko Aria 🙂 Woda jest lodowato zimna, cudownie gasi pragnienie 🙂

Jadąc drogą wzdłuż pasma Gór Fanaria dojechaliśmy do wioski Apiranthos, uznawanej za najbardziej autentyczną na Naksos. Dwie wieże z XVII wieku i zamek w samym środku wioski były własnością weneckich feudałów, którzy pozostali na wyspie nawet pod tureckimi rządami. Turcy, zresztą podobnie jak na innych podbitych wyspach, nie wtrącali się w życie, wyznanie, tradycje ani kulturę Naksos – interesowało ich tylko regularne płacenie podatków przez wyspiarzy 😉

DSC_5904

Welcome to Apiranthos 🙂

DSC_5912

Apiranthos jest wyjątkowo zadbanym miejscem, łącznie z weneckim zamkiem, który nie jest ruiną, bo nadal ma właściciela 🙂

DSC_5918

Uliczka w Apiranthos 🙂

DSC_5937

Wokół platana rozłożył się sklepik z rękodziełem 🙂

DSC_5946

Czujny, mały mieszkaniec  podzamcza Apiranthos 🙂

DSC_5950

Malownicze detale w zaułkach Apiranthos 🙂

DSC_5952

Starannie odrestaurowany zameczek od XVII wieku zrośnięty jest ze skałami 🙂

DSC_5953

Najstarsza część wioski Apiranthos:)

DSC_5954

Apiranthos słynie z tego, że nadproża, schody, chodniki i całe wręcz budynki budowano z … marmuru 🙂

DSC_5963

Dalej na północ w zielonym wąwozie ukryła się malownicza wioska Koronas 🙂

DSC_5966

Ta ciężarówka z Koronas pamięta chyba lata 60-te ub. wieku 😉

DSC_5972 kopia

Co tam ciężarówka…  W Koronas to osiołki cieszą się największą użytecznością 🙂

DSC_5977

Na północnym krańcu Naksos ulokował się mały procik Apollonas 🙂

DSC_5992

Ale to nie te urokliwe, nabrzeżne tawerny Apollonas przyciągają tu turystów…

DSC_5994

… ani ta śliczna plaża…

DSC_6006

… tylko tajemniczy, nieukończony, gigantyczny, 10,7-metrowy posąg z marmuru 🙂

Wyspa Naksos znana jest z tego typu posągów zwanych kourosami, czyli młodzieńcami.  Odkryto tu 3 takie marmurowe giganty. Jeden, największy, znajduje się właśnie w Apollonas, a 2 pozostałe na wzgórzach w pobliżu wioski Flerio. Wszystkie pochodzą z 600 – 500 r. p.n.e., jednak tajemnicą pozostaje, kogo przedstawiają. Jedni archeolodzy twierdzą, że boga Apollina, a inni, że boga Dionizjosa. Nie wiadomo bowiem, który z bogów był tutaj czczony bardziej, chociaż mówi się czasem o Naksos, że to wyspa Dionizjosa – boga wina, ucztowania i dobrej zabawy 🙂

DSC_6020

Kouros of Flerio ma 5,5 m długości i jest niemal w całości 🙂

DSC_6028 kopia

Kouros z Faranghi leży wyżej na wzgórzu, nieopodal… swoich stóp 😉

DSC_6014

Kamieniołom, gdzie wciąż wydobywa się biały, marmur 🙂

Dzień dobiegał końca, kiedy opuściliśmy Góry Fanari i znów podróżowaliśmy pięknym wybrzeżem. Zaintrygowała nas lokalna opinia o zachodnich plażach Naksos, jako niemających sobie równych na Cykladach. Już przy południowej granicy Chory zaczyna się wielokilometrowy pas złocistego piasku, który czasami ma różowy odcień.

DSC_6030

Widok na Chorę z plaży Agios Georgios 🙂

DSC_6031

W wiosce Agia Anna jest niewielki porcik rybacki, w którym mogą zatrzymywać się również jachty, niestety tylko takie z krótszym kilem… 😛

DSC_6040

Przystań Agia Anna 🙂

DSC_6045

Chyba nie tylko plaże nie mają sobie równych na Cykladach, ale również zachody słońca 🙂

DSC_6049

A słońce właśnie zachodzi za wyspę Paros 🙂

DSC_6056

Wracamy pontonem na kotwicowisko i … podziwiamy to arcypiękne niebo tuż po zachodzie słońca 🙂

DSC_6057

Jedno ujęcie piękniejsze od drugiego… cudne obrazy malowane ręką natury 🙂

DSC_6058

Ta gładka tafla wody, rozpalone czerwienią niebo, rybak na skraju pirsu, rower oparty o latarnię… Można tylko westchnąć i się rozmarzyć 🙂

DSC_6061

A Chora wcale nie idzie spać, dopiero teraz ożyją wszystkie senne za dnia kafejki i tawerny 🙂

Naksos była ostatnią wsypą w naszym Tour de Cyklades pod żaglami 🙂 Zostawiona na koniec jak rodzynek wydłubany z ciasta, okazała się najlepszym kąskiem. Choć poświęciliśmy jej najwięcej czasu, to i tak nie możemy pochwalić się, że już ją znamy na wskroś. Właściwie poznaliśmy tylko część cennego dziedzictwa kulturowego wyspy, a najbardziej zapamiętamy jej niezwykłą gościnność i bezpretensjonalny klimat, taki pełen swobody i naturalnego wdzięku. Zachwycająco zielony krajobraz Naksos jest różny od surowego, spragnionego wody krajobrazu większości wysp cykladzkich. Jako jedyna nigdy nie cierpiała na brak wody. Stąd porastają ją lasy sosnowe i dębowe, klony, platany, orzechowce, figowce… Jako jedyna też mogła sobie pozwolić na uprawy wymagających większych ilości wody cytrusów, ziemniaków i zbóż. Całe wzgórza porośnięte gajami  oliwnymi i winoroślą od razu przywodzą na myśl mity o Dionizjosie, bogu, który upodobał sobie tę wyspę wprowadzając kult wina, zabawy i afirmacji życia, po całości 🙂 Mimo nadzwyczajnego piękna, Naksos nie stała się greckim ani międzynarodowym kurortem. Głównie dlatego, że zawsze była samowystarczalna, bez zaglądania w portfele turystów. Nigdy nie powstały tu wysokie hotele, ani enklawy turystyczne z dyskotekami, kasynami, klubami nocnymi itp. Skromne, nadmorskie wioski nadal cieszą się zielenią sosnowych lasków pachnących rozgrzaną w słońcu żywicą, a nieskazitelnie czyste plaże i wydmy służą wciąż niewielkiej grupie urlopowiczów. W trzech słowach o Naksos: naturalna, radosna, otwarta. W dwóch słowach: bajecznie piękna. Jednym słowem : obowiązkowa!

 

Żegluj z Sail Away! Rejsy pod żaglami po Morzu Śródziemnym fantastycznym jachtem Balaou to najlepszy sposób na udane wakacje :)

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

2 komentarze



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login