Majorka – z dala od hałaśliwych plaż

Czerwiec 4th, 2017 | Posted by carinho in Jacht | Kulturka | LifeStyle | Miejsca | Rejsy | urlop | wakacje

02-04.06.2017 r.                                                      39°29,97’N 002°44,65’E

Spokojna pogoda zapowiedziana na kilka dni z rzędu to spokojna głowa, że jacht zostawiony na kotwicy będzie stał bezpiecznie 😉 A taki właśnie mamy zamiar, bo postoje w portach na Majorce rozbiłyby nasz budżet doszczętnie 😉

Tak więc Balaou zostaje z kilkoma sąsiadami na kotwicowisku, a my wybierzemy się na małe zwiedzanie 🙂

Jak wreszcie Michał wyjdzie z wody… 😛

Widziana z okna samochodu gotycka Katedra La Seu w stolicy Majorki – Palma de Mallorca. Do 1229 r. stał tutaj meczet, ale po podbiciu wyspy przez króla Jakuba I Zdobywcę na jego miejscu w 1306 r. rozpoczęto budowę okazałej katedry. Trwała ona… trzy stulecia 😉

Marina w Palma de Mallorca mieści tysiące jachtów…

… a las masztów ciągnie się przez setki metrów wzdłuż promenady 🙂

Wreszcie miejsca, które uwielbiamy – turkusowe zatoczki z płytką wodą 😀 Tutaj Cala es Camp de Mar 🙂

W Zatoce de Andratx na południowo-zachodnim krańcu Majorki jest spore kotwicowisko i port 🙂

Stoimy na falochronie i za nic nie możemy sobie przypomnieć, gdzie Balaou cumował 4 lata temu… 😛

Prawdopodobnie w głębi portu, przy nabrzeżu, gdzie zwykle ustawiani są „goście”… Chyba trzeba będzie dodatkowo zajrzeć do archiwum zdjęć, żeby odświeżyć pamięć… 😉

Malownicza droga z d’Andratx do Alcudii na północno-zachodnim wybrzeżu wyspy 🙂

Po drodze przejeżdżamy przez miasteczko Deia – jego uroku nie zapomnieliśmy 😉

Na chwilę zjeżdżamy nad morze, żeby odwiedzić Puerto de Soller – jeden z najładniejszych portów na Majorce 🙂

Tuż obok jest atrakcyjne kotwicowisko – dobrze wiedzieć na przyszłość 😉

Stare miasto Alcudii i Porta de San Sebastian – główna brama, która była częścią potężnych murów miejskich, jest naprawdę imponująca 🙂

Uliczki starówki są dziś pełne sklepików i kafejek 🙂

Mury miejskie wokół starego miasta są udostępnione dla spacerowiczów…

… a widoki z nich są o wiele ciekawsze niż z poziomu chodnika 🙂

Jesteśmy już na wschodnim wybrzeżu w Porto Christo – dawniej była to prosta rybacka wioska, ale dziś jest to spory port i jedna z najczęściej odwiedzanych miejscowości na Majorce 🙂

Na południe od Porto Christo leży kolejne ładne miasteczko i port – Portocolom, które jednak ma zdecydowanie mniej turystyczny klimat. Nie brakuje tu miejsc na parkingu (nie dostaniesz też mandatu za złe parkowanie jak w Porto Christo 😉 ), a w kafejkach słychać właściwie tylko hiszpański. Sam port też wydaje się dość senny jak na Majorkę, ale to akurat jest na plus – jeśli sobie wspomnieć ostatnią noc przepełnioną rykami pijanych, brytyjskich turystów na plaży tuż przy naszym porcie w El Arenal 😛

Latarnia Far de Cap Blanc z 1863 r. jest jedną z dwóch najstarszych latarni na Majorce i na całych Balearach 🙂

Playa de la Rapita jest niemal dzika – nawet w szczycie sezonu nie ma tu zbyt wielu plażowiczów 🙂 Obok znajduje się niewielka miejscowość Sa Rapita i marina. Na przeciwko tejże plaży na skraju zatoki jest miasteczko Colonia de Sant Jordi, gdzie kotwiczyliśmy w grudniu w drodze na Kanary 🙂

Miasteczko Portopetro ukrywa się w długiej, wąskiej zatoce na południowo-wschodnim wybrzeżu Majorki. Port nie za bardzo nadaje się dla Balaou, ale kafejki tutaj są bardzo klimatyczne i kuszące 🙂

Niemal po sąsiedzku, kilka kilometrów na północ od Portopetro, leży Cala d’Or – zatoka i miasto o tej samej nazwie. Tutejsza marina jest bardzo elegancka i oczywiście zbyt droga, ale… byliśmy i widzieliśmy 😉

Dobrze tak sobie odświeżyć wspomnienia, bo z upływem kilku lat sporo już uleciało z pamięci… Choć wiadomo, że Majorka jest największym centrum turystycznym w Europie, to jednak wrażenie idylliczności tego miejsca pozostaje niezmienne 🙂

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login