Kiato

Sierpień 2nd, 2013 | Posted by Ziemek in Miejsca | Rejsy

01.08.2013 Do Kiato

Prosto z okolicznych gór, wiatr spadał jak jastrząb na jachty zacumowane w porcie. Wszystkie truchlały skrzypiąc cumami. Balaou także kołysał się niespokojnie przeszkadzając załodze w spaniu, dlatego wcześniej niż zwykle oddaliśmy cumy opuszczając Andikiron. W przeciwieństwie do Trizonii nie polecam tego portu. Bezpiecznych miejsc do cumowania jest tu niewiele, mooringów ze cztery, a ponadto miejscami leżą tu zatopione i nieoznakowane bloki betonu. Nic więc dziwnego, że opuściliśmy ten port bez żalu. Nierówne wianie raz za razem smagało nas szkwałami z różnych kierunków, kiedy wychodziliśmy z zatoki na samej genui. Na pełnym morzu wiatr cichnie, stawiamy więc grota. Od Koryntu dzieli nas niecałe 30 mil. Po drodze opływamy przylądek Melangavi. Chwilę później przecinamy szlak jednostkom, które przeprawiły się Kanałem Korynckim na zachód. Ta atrakcja czeka na nas jutro w przeciwnym kierunku.

Ci włańnie wypłynęli z kanału Korynckiego

Ci właśnie wypłynęli z kanału Korynckiego

Około 15:00: wpłynęliśmy ostrożnie do płytkiego basenu portowego Koryntu. Miejsc z głęboką wodą nie ma, a te, które są już zajęte, nie posiadają dostępu do prądu i wody słodkiej.

Port w Koryncie nie dla nas

Port w Koryncie nie dla nas

Zawiedzeni, wychodzimy jak weszliśmy i kierujemy się do odległego o niecałe 10 mil planu B, czyli Kiato. Port okazuje się bardziej gościnny, ku naszej radości jest nawet dostęp do wody, a głębokości są uspokajające – ponad 4 metry dzieli dno od lustra wody?

Bezpieczne cumowanie w Kiato

Bezpieczne cumowanie w Kiato

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

One Response



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login