Gąbki z Simi – życie po życiu

Październik 3rd, 2013 | Posted by carinho in Kulinaria | Miejsca | Rejsy

2.10.2013r.                                                                                     36°36,95’N 027°50,20’E  

simiSilny wiatr zapowiedziany na dzisiejszą noc dotarł do naszej zatoki o drugiej nad ranem. Nie dało sie tego przegapić. Silne szkwały uderzały w kadłub Balaou z takim impetem, że wybudziło nas to regularne i gwałtowne szarpanie. A do tego ten łoskot napinającego się łańcucha kotwicznego i wycie wiatru w masztach. O 4tej rano uruchomił się alarm kotwiczny, bo jacht zmienił pozycję o 20 metrów! I to był koniec spania. Kapitan do rana czuwał nad dalszymi zmianami pozycji, ale reszta załogi też nie mogła spać. I to nie tylko na naszym jachcie. Sąsiedzi z zapalonymi czołówkami na głowach również nieustannie sprawdzali swoje kotwice nawołując się od czasu do czasu. Jakoś przetrwaliśmy do świtu i ani chwili dłużej. Śniadanie zjedliśmy już po opuszczeniu zatoki w drodze do portu Gialos, kilka mil dalej na północ wyspy.

gialos

Port Gialos

Wpłynięcie do głęboko wciętej zatoki Limin Simi, w której leży jedyny na wyspie port – Gialos, robi ogromne wrażenie. Z otaczających zatokę gór schodzącą wprost do morza pastelowe domki, a poniżej biegnie bulwar, przy którym cumują jachty, kutry rybackie i statki wycieczkowe.

gialos1

Ładne, neoklasyczne domy przy bulwarze

Po chmurach, które zasnuwały niebo o świcie, zostały tylko rozproszone białe baranki. Słońce intensywnie przygrzewało, ale północny wiatr nadal był silny i ten dzień nie zaliczał się do upalnych. Mimo czasami porywistych podmuchów, udało się bezpiecznie przycumować do kei po przeciwnej stronie portu, niż ostatnio, gdy tu byliśmy.

Balaou

Po sezonie nie ma problemu z miejscem

Na Simi można przypływać wielokrotnie i za każdym razem można zobaczyć coś innego, pójść inną drogą, skręcić w inną uliczkę, spojrzeć w inną stronę. Porcik jest mały, ale przeuroczy i zawsze ma dla nas coś nowego.

1

Bardzo fotogeniczna kotwica 🙂

2

Uliczki pozbawione tłumów letników

3

🙂

4

Kafejka na uboczu

5

Tawerna w centrum

6

Ni to strefa techniczna, ni to cmentarzysko statków

7

Uliczka na wprost Balaou

8

Uliczka po drugiej stronie zatoki

9

Żyrandol uliczny zdobiony blaszanymi rybkami i konikami morskimi

Wyspa Simi należy do mniejszych (tylko 58 km2), ale bardzo ważnych wysp archipelagu Dodekanezu, głównie ze względu na kunszt miejscowych rzemieślników specjalizujących się w budowie statków. Szkutnicy z Simi byli cenieni w całej wschodniej części Morza Śródziemnego, a eksport kutrów przysparzał mieszkańcom sporego dochodu.

kuter

Kuter i jego mniejsza kuzynka wyszły spod ręki miejscowych szkutników

Drugie źródło utrzymania i jednocześnie sławy wyspiarzy, od wieków  aż po dzień dzisiejszy, stanowi połów gąbek. Są one głównym towarem wywożonym z Simi.

stragan

„Złoto morza” wypełnia setki koszy na straganach

Gąbki naturalne są jednymi z najstarszych morskich organizmów wielokomórkowych – istnieją na Ziemi od pięciuset milionów lat. Przez ten czas wytworzyły w sobie różne substancje biologiczne, które mają działanie przeciwwirusowe i przeciwnowotworowe. Do 1765 r. morskie gąbki uważane były za rośliny, ale przyrodnik John Eblis udowodnił, że w rzeczywistości są to prymitywne zwierzęta. Żyją na dnie ciepłych mórz i oceanów maksymalnie na głębokości 200 m. Przyczepiają się na stałe do podłoża i przepuszczają morską wodę przez swoje ciała. Mają one tysiące porów, które pozwalają wodzie przepływać przez nie i w ten sposób, filtrując ją, wyławiają drobne organizmy i plankton.

gabka

Tak brzydko wygląda gąbka przed procesem uzdatniania do użycia

Gąbki naturalne mają wyjątkowe zdolności do wchłaniania płynów, nawet do 50 razy więcej, niż same ważą. Dzięki tym właściwościom niesamowicie się pienią. Są również zdolne do samooczyszczania nie gromadząc bakterii, ponieważ posiadają mikroskopijne kanaliki, dzięki którym woda je wypłukuje. Gąbki już w starożytności stanowiły nieodłączny element higieny w królewskich łaźniach i nazywane były Złotem Morza. Z 5000 gatunków tych organizmów jedynie kilkanaście szlachetnych odmian wykorzystywanych jest do pielęgnacji ciała. Mycie naturalną gąbką nie tylko dostarcza niesamowitej przyjemności, ale również usuwa martwy naskórek i toksyny, poprawia krążenie i ujędrnia skórę. Naturalnie delikatną strukturę gąbki doceniają również właściciele samochodów, którzy używają ich do mycia karoserii nie narażając lakieru na zarysowania.
Gąbki posiadają różne kolory, kształty i teksturę. Najpopularniejsze to grass, silk i Honeycomb. Ale wyjaśnienie szczegółów i przeznaczenia to już zadanie dla dobrego sprzedawcy.

kosz

Brunatna gąbka prosto z morza i kosz złotych gąbeczek już uzdatnionych 🙂

Do dnia dzisiejszego gąbki naturalne łowione są w sposób tradycyjny. Poławiacze schodzili na głębokość 30 – 70 metrów. Aby zejść na większe głębokości, przywiązywali sobie do pasa kamienie. W trakcie jednego zanurzenia, wstrzymując oddech, byli w stanie odciąć od skał 2-3 gąbki. Już w starożytności, aby wydłużyć czas pobytu nurka pod wodą, konstruowano prymitywne dzwony nurkowe oraz węże do oddychania. Jednak prawdziwego przełomu w nurkowaniu dokonało skonstruowanie na przełomie XVIII i XIX wieku hełmu nurka, który umożliwiał długotrwałe przebywanie pod wodą. Udoskonalone konstrukcje tego typu urządzeń doprowadziły do zbudowania i wykorzystywania w praktyce aparatury, składającej się z kombinezonu i hełmu z brązu, połączonego gumową rurą z ręczną pompą, którą tłoczono powietrze.

aparatura

Z aparaturą czy bez, nurkowanie na takie głębokości było bardzo niebezpieczne

Zastosowanie tej aparatury umożliwiało dłuższe przebywanie nurka pod wodą oraz zejście na głębokość nawet 70-80 metrów. Dopiero w latach pięćdziesiątych XX wieku ciężki i niewygodny sprzęt do nurkowania zastąpiły lżejsze i nowocześniejsze akwalungi.

nurek

Oryginalny strój poławiacza gąbek z przeszłości

Gąbki łowi się do specjalnych sieci, a wstępna obróbka odbywa się jeszcze na łodzi. Rozkłada się je na pokładzie i depcze po nich, aby wycisnąć z nich zbędną materię organiczną. Następnie są nawlekane na sznurek i płukane w morzu. W przetwórni gąbki poddaje się dalszemu procesowi oczyszczania i wybielania, aby osiągnąć złoto-żółty kolor. Po raz kolejny płucze się je i suszy, a na końcu przycina, aby nadać im ostateczny kształt i wielkość. Dopiero tak przygotowane gąbki trafiają do naszych łazienek.

zdjecie

Ekspozycja przed rodzinnym biznesem gąbkowym

Życie w Gialos koncentruje się na bulwarze nadmorskim. Tutaj, jedna przy drugiej, rozsiadły się tawerny i kafejki oraz stragany, na których królują oczywiście gąbki. Ale nie brakuje też typowych pamiątek, czasem zabawnych, czasem tandetnych.

koszulka

Dzień w Grecji 😉

rybka

Jednooka rybka nadymka

Chcąc zobaczyć więcej, można wspiąć się schodami na któreś ze wzgórz otaczających zatokę. Najbliżej Balaou były strome białe schody, które wydawały się prowadzić do nieba.

schody

Oślepiająco białe schody były strome jak drabina

Na przeciwległym wzgórzu, na południe od portu, znajduje się prehistoryczny kopiec, na którym stoi kilka wiatraków. Jaka szkoda, że nie rekonstruuje się tych wspaniałych, romantycznych budowli… Marzy nam się, od początku pływania po Grecji, żeby natrafić w końcu na jakiś wiatrak z rozwiniętymi, wypełnionymi wiatrem żaglami… Ale one chyba naprawdę przeszły już do historii.

wiatraki

Ruiny wiatraków

Jak już dotrze się poza linie zabudowań, to zawsze można liczyć na piękny widok. A nasz Balaou wśród innych jachtów i kuterków wyglądał jak nieodłączna część tej wspaniałej panoramy 🙂

panorama

Za każdym razem zaskakująco piękna Limin Simi

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

One Response

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login