100 mil do Barcelony

Maj 9th, 2013 | Posted by Ziemek in Kulinaria | Miejsca

19.04.2013 barcelony

Pobudka porankiem tak wczesnym, że człowiek niezaopatrzony w mechaniczny czasomierz nie odróżniłby go od głębokiej nocy, to wyzwanie. Dość powiedzieć, że skoro MarYan wstał o 3:30, to wachta sternika zaczęła się chwilę wcześniej.  Kiedy winda kotwiczna poderwała wszystkich z koi rumorem nawijanego łańcucha, można powiedzeć, że cała załoga przez moment była na jawie. Ale nie ujechała za daleko i kiedy kotwica wsunęła się do kluzy, sternik ponownie został sam. Chwilę później Balaou opuszcza uśpioną zatoczkę. Przed nami 96 mil żeglugi do stolicy Katalonii, ale wiszący nad okolicą wyż może nie dopuścić do nas wiatru. Po mglistym wschodzie słońca czekamy nadal na jakiś powiew, jednak na tę chwilę to MarYan niezłomnie popycha jacht do przodu. Suniemy po gładkim, oleistym morzu.

A wokół nas gładkie, leniwe morze

A wokół nas gładkie, leniwe morze

Wraz z upływem czasu gaśnie nadzieja na wiatr. Wczesnym popołudniem zobaczyliśmy mgłę i jest to jedyna zmiana, jaka zaszła w otoczeniu. Te kłębiące się niepokojąco tumany dawały do zrozumienia, że są czymś więcej niż zwyczajną mgłą, którą można zlekceważyć. Zbliżanie się do niej pod radośnie świecącym słońcem nie budowało jednak napięcia scenicznego.

Na drodze do Barcelony stanęła nam mgła...

Na drodze do Barcelony stanęła nam mgła…

Stała nam na drodze, więc nie mialiśmy innego wyboru. Uruchomilśmy radar i wpłynęliśmy w nią, a tam, o dziwo, pojawił się wiatr. Wiaterek, bo jak inaczej nazwać te chłodne i słabe podmuchy, jakie głaskały Balaou od N. Mimo to postawiliśmy genuę zyskując 1 węzeł na logu. Im głębiej w nią wchodzimy, tym bardziej widoczność spada. Robi się zimno…

żegluga we mgle

żegluga we mgle

Wreszcie mgła się podniosła, za to wiaterek towarzyszył nam dalej, aż do Barcelony. Względnie słaba widoczność sprawiła, że miasto ujrzeliśmy dopiero tuż przed zachodem słońca, kiedy zbliżyliśmy się do kontynentu na odległość 10 mil. Zmierzamy do Port Olimpic, który łatwo odnaleźć od strony morza dzięki dwóm charakterystycznym wieżowcom zbudowanym na brzegu.

Port_Olimpic

Drogę do Port Olimpic wskazują dwie wieże

Minęła 21:30, Balaou stoi na mooringach. Przed nami wielkie miasto obezwładnia kakofonią swoich dźwięków, narzuca swoje zapachy, a malowanie pejzażu oddaje w ręce kubistów. Uderza nas ten kontrast między wczorajszym, a dzisiejszym wieczorem… Dobranoc.

 

//

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login