Gran Canaria – karnawałowe szaleństwo i nie tylko

Marzec 6th, 2017 | Posted by carinho in Jacht | LifeStyle | Miejsca | Rejsy | urlop | wakacje

14.02-05.03.2017 r.                                                   28°07,54’N 015°25,50’W

Piękna, słoneczna pogoda w Santa Cruz de Tenerife, jak i w całej północnej części Teneryfy, jest stanem raczej krótkim i przejściowym 😉 Akurat podczas tego pobytu udało się nam i chmury zasnuły niebo dopiero wtedy, gdy opuszczaliśmy wyspę. Wracamy na Gran Canarię, do Las Palmas, gdzie mamy zamiar trochę popracować przy jachcie i zaliczyć słynny kanaryjski karnawał 🙂 .

Słońce czy chmury… i tak jest pięknie! 😀 .

Z Santa Cruz de Tenerife do Las Palmas to cały dzień żeglugi (56 Mil), zwłaszcza że dni nadal są dość krótkie 😉 .

Wschód słońca na kotwicowisku przy porcie w Las Palmas 🙂

Choć w marinie nie zawsze jest miejsce od ręki, to tym razem nie czekaliśmy na kotwicowisku nawet pół dnia 😉 .

Gąszcz masztów, a wśród nich na wprost stoi sobie Balaou 🙂 A my tymczasem ruszamy na zwiedzanie północnej części Gran Canarii, która tak samo jak północna część Teneryfy, częściej jest spowita chmurami niż oblana słońcem, jak dziś 🙂 .

Zaczynamy od zielonej Doliny Agaete (Valle de Agaete). Pięć lat od ostatniej wizyty tutaj nie zatarło pierwszego wrażenia – wciąż jest bajecznie piękna 🙂 .

Dolina jest jedynym miejscem uprawy kawy arabica nie tylko w Hiszpanii, ale i w całej Europie! 🙂 Tego ostatnio nie widzieliśmy – zielonych ziaren kawy na unikatowej plantacji Finca la Laja.

Ziarna kawy są tu suszone w tradycyjny sposób na słońcu, a specyficzny skład gleby wulkanicznej nadaje im niezwykły smak i aromat 🙂 .

Na plantacji Finca la Laja znajduje się świetna restauracja, gdzie można zdegustować wino z tutejszej winnicy oraz sklep, gdzie można prócz kawy i wina zakupić wiele lokalnych produktów: sery, wędliny, miód, dżemy (np. z opuncji, mango, bananów, aloesu, pomidorów!) oraz naturalne kosmetyki z aloesu 🙂 Trochę grosza tu zostawiliśmy… 😛 .

Puerto de las Nieves (w sąsiedztwie Agaete) w pełnym słońcu pod błękitnym niebem to raczej nieczęsty widok 😉

Dziś nielicznie docierający tu turyści mogą nawet zażywać kąpieli 😉 .

Rybacka osada Sardina (na północ od Agaete) to zaledwie kilka domów, ale są tu doskonałe restauracje rybne i piękne krajobrazy 🙂 .

Galdar to kolejne miasteczko na północy Gran Canarii. W centrum można podziwiać wiele XIX-wiecznych kamienic z pięknie odnowionymi fasadami. W czasach przedhiszpańskich wzgórze pod miastem zamieszkiwali Guanczowie. Odkryte domostwa (prace archeologiczne wciąż trwają) i ich rekonstrukcje można obejrzeć w Museo y Parque Arqueologico Cueva Pintada.

Rekonstrukcja wnętrza typowego okrągłego domu w osadzie Guanczów. Trzeba przyznać, że wygląda nieźle 😉 .

Firgas leży nieco w głębi wyspy i tutaj też trudno o słoneczny dzień – to nasze trzecie podejście… 😉

Ale warto było tu wracać, żeby wreszcie uwiecznić tych kilka ślicznych miejsc 🙂 .

To wymagało wiele wysiłku ze strony lokalnych rzemieślników – rząd ławeczek wyłożonych ręcznie malowanymi ceramicznymi płytkami, które tworzą wybrany charakterystyczny obraz z każdej gminy na Gran Canarii (na tej ławeczce jest Agaete z zatoką i portem)  🙂 .

Powyżej pasażu z ławeczkami ciągnie się kolejny pasaż, gdzie można przyjrzeć się każdej wyspie z archipelagu (obok widnieje godło oraz najważniejsze dane statystyczne) – ciekawe, ładne i pouczające 🙂 .

Teror to trochę niefortunna nazwa dla tego cichego i ślicznego miasteczka 😉 Chyba że nawiązuje ona do pielgrzymek, które od czasu do czasu nawiedzają mieszkańców, odkąd w XV wieku znaleziono tu figurkę Matki Boskiej zwanej Sosnową i wybudowano na jej cześć bazylikę (na zdjęciu) 🙂 .

Przez większość roku, nie licząc kilku dni pielgrzymkowych i kilku festynów, uliczki Teroru są puste – można w spokoju podziwiać unikalne XVIII-wieczne domy z drewnianymi balkonami 🙂 .

No i wracamy do Galdaru, gdzie już się zaczyna parada karanwałowa 🙂 .

Fantazyjne kostiumy uczestników parady nie są kupione u Chińczyka 😉 Temat przewodni każda grupa wybiera na długo przed karnawałem, a realizacja projektów pochłania wiele czasu i sporo kosztuje 😉 .

Te niezwykłe kreacje rodem z baśni wymagają już bogatego sponsora, a widzieliśmy je na wyborach królowej karnawału w Las Palmas 🙂 .

Oprócz wyborów królowej karnawału odbywa się wiele innych imprez – każdego dnia od rana do wieczora w różnych miejscach w Las Palmas są parady poprzebieranych dzieci, seniorów, a nawet zwierzątek domowych 😉 .

Tego na ostatnim karnawale nie zaliczyliśmy – wybory Drag Queen… 😛  Trudno nam było wytrzymać do końca, ale zainteresowani byli w siódmym niebie 😉 .

28.02.2017 r. URODZINY KAPITANA JARKA! 😀 Zdrowy torcik na kolację 😉

Znów odwiedzamy Agüimes – tym razem mamy szczęście trafić na karnawałowy zjazd stromymi uliczkami miasta 🙂 .

Wąwóz Gyauadeque odwiedzamy zawsze, gdy tylko jesteśmy w pobliżu – najpiękniejszy wąwóz na Kanarach 🙂 .

Kwiaty migdałowców na stokach wąwozu przeobraziły się już w owoce okryte zieloną, aksamitną skórką… A minął może miesiąc od ostatniej wizyty tutaj…

Nasza załoga po raz pierwszy zdobywa wąwóz 😉 .

Jeśli ktoś chce z bliska zobaczyć kalderę wulkanu, to najlepszym miejscem na Gran Canarii jest Caldera de Bandama (15 km na południe od Las Palmas) 🙂 .

W górzystym interiorze Gran Canarii nie ma wiele osiedli ludzkich, ale jest niezliczona ilość szlaków dla piechurów i krętych dróg, na których mogą swoje umiejętności testować rowerzyści i motocykliści. Widoki są tu oszałamiające, zwłaszcza przy dobrej widoczności, gdy patrząc na zachód widać odległą o ponad 50 Mil Teneryfę i wulkan Teide (jak na tej fotce) albo patrząc na wschód brzegi Fuerteventury. Tu na pierwszym planie pięknie prezentuje się Roque Nublo – symbol wyspy, 67-metrowy bazaltowy monolit sterczący na szczycie góry 1813 m n.p.m.

Na Kanarach karnawał trwa dłużej niż na kontynencie europejskim. Nie wiadomo jak wyspiarze załatwili to sobie w Watykanie, ale gdy w Polsce jest już po Ostatkach i Środzie Popielcowej, to tutaj dopiero w weekend kończy się karnawał… 😛 W tym roku huczne zakończenie przypada 5.marca. Już po południu rusza parada, której końca nie widać grubo po północy 😉 .

W paradzie bierze udział ludność wyspy i różni goście, bez względu na wiek 🙂 .

Pomysłowość uczestników nie zna granic… 😉 .

Pomiędzy pieszymi przebierańcami jadą platformy z przerobionych specjalnie na ten cel autobusów i samochodów ciężarowych z naczepami – istne szaleństwo… 😉 .

Nasza załoga też postarała się wtopić w tłum zgodnie z motywem przewodnim tegorocznej parady „dzieci kwiatów” 😉 .

Żeby nie tracić czasu między wczorajszą paradą, a oficjalnym końcem karnawału dziś wieczorem, wybraliśmy się ponownie do Arucas…

… i do Teroru, gdzie w przeciwieństwie do ostatniej wizyty, zrobiło się gwarnie z powodu niedzielnego jarmarku 🙂 .

Jak my lubimy te lokalne klimaty 🙂 .

Chyba tylko lokalni kucharze wiedzą, jak uzdatnić do konsumpcji tak zasuszoną ośmiornicę czy kalmara… 😉 .

Nadszedł czas definitywnie pożegnać karnawał… Symbolicznie odbywa się to przez spalenie na morzu ogromnej sardynki.

Spalenie sardynki jest równoznaczne z jej pogrzebem, stąd uczestnicy parady, choć są w doskonałym humorze, mają na sobie stroje żałobne 😉 .

Sardynka po długim marszu ulicami Las Palmas przetransportowana została na platformę przy plaży Las Canteras…

… po czym spłonęła w ogniu fajerwerków. I tak oto zakończyliśmy karnawał na Kanarach 🙂 .

Co by nie powiedzieć, Kanaryjczycy potrafią się bawić, mają niespożyte pokłady pomysłów na organizację imprez dla tysięcy ludzi. Co dziwne, nigdzie nie dochodzi do aktów agresji czy bijatyk, a ochraniająca policja naprawdę nie ma tam nic do roboty prócz blokowania ulic przed ruchem samochodowym… Nawet nieco usztywnionym turystom udziela się atmosfera beztroskiej zabawy, choć na początku każdy przeżywa zaskoczenie widząc platformy i stroje rodem z karnawału w Rio de Janeiro 😉 .

 

 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

One Response

  • Rajek says:

    Wyspy Kanaryjskie są urocze. Karnawał niesamowity. Nie byliśmy w stanie uczestniczyć we wszystkich imprezach. Dlatego koniecznie trzeba tam jeszcze wrócić. Tylko poprawię kondycję i heja 🙂



Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login