210 Mil po Wyspach Argosarońskich

Październik 3rd, 2015 | Posted by carinho in Jacht | Kulinaria | Kulturka | LifeStyle | Miejsca | Rejsy | urlop | wakacje

03.10.2015 r.                                                                                 37°54,77?N 023°42,11?E

To była naprawdę fajna i udana wyprawa w niedalekiej okolicy Aten. Do tej pory żeglowaliśmy jak najdalej od tej zatłoczonej części Morza Egejskiego. Wreszcie po zaliczeniu każdego innego zakątka tego akwenu przyszedł czas na rejs również w tym rejonie i Wyspy Argosarońskie (zwane też Wyspami Sarońskimi) 😛

mapka rejsu2

210 Mil po z Aten przez Aeginę, Epidauros, Poros, Porto Kheli, Spetses, Hydrę, Poros do Aten – czyli raz kółkiem po Wyspach Argosarońskich 🙂 .

DSC_0010

Poranek 27go września był równie piękny jak te sierpniowe, tyle że słońce wstało już trochę później… 😉

DSC_0011

Jeszcze Ateny nie zniknęły za rufą, a Kapitan już zarządził szkolenie bezpieczeństwa na jachcie 😛 .

DSC_0013

Gdy tak sobie rozmawialiśmy jeszcze o zasadach bezpieczeństwa i ratownictwie morskim, nagle, całkiem blisko nas wynurzyła się z głębin łódź podwodna… Ta atrakcja akurat nie była w programie rejsu, ale na wszystkich zrobiła ogrooomne wrażenie 😉 .

DSC_0014

Trudno było przebić innymi atrakcjami tę łódź podwodną… ale po cichu liczyliśmy na to, że ostatni dzień Festiwalu Pistacji na Aeginie przynajmniej w części sprosta temu wyzwaniu… 😉 .

DSC_0015

Port w Aeginie, stolicy wyspy Aeginy, tradycyjnie jest pełny, ale spróbowaliśmy… 😉 .

DSC_0017

Po nas jeszcze wiele innych jachtów spróbowało szczęścia, a wszyscy wylądowaliśmy na tym samym kotwicowisku, co dwa dni temu 😉 .

DSC_0018

Desant pontonem z tego kotwicowiska też mieliśmy już przećwiczony, więc załoga nawet na dwie tury w kilka minut znalazła się na brzegu 🙂 .

DSC_0019

Szczęście nam dopisywało, bo choć gdzieś nad stałym lądem gromadziły się burzowe chmury, to Aegina tonęła wręcz w ciepłych promieniach popołudniowego słońca, jak na zamówienie 🙂 .

DSC_0023

Ostatni dzień Festiwalu Pistacji zgromadził na promenadzie portowej prawdziwe tłumy smakoszy 🙂 .

DSC_0024

Wystawcy mieli niespożyte wprost zapasy pistacjowych łakoci i choć Festiwal dobiegał końca, to stragany wciąż były pełne… 🙂 .

DSC_0025

Racuszki byłby najzwyklejsze, gdyby nie to, że na koniec zostaną zamoczone w syropie pistacjowym i udekorowane posypką z pokruszonych pistacji, oczywiście… 😉 .

DSC_0026

Choć to koniec września, wieczory są wciąż ciepłe, a imprezy pod gołym niebem prawdziwą przyjemnością 🙂 .

DSC_0027

Grecy kochają biesiady przy muzyce, które są spontaniczne, pełne prostej i naturalnej radości ze spotkania w gronie przyjaciół 🙂 .

DSC_0030

I my też zasiedliśmy przy stole do wspólnej kolacji przy festiwalowej muzyce i najróżniejszych opowieściach, które sypały się jak z rękawa… … dopóki kelner nie zrealizował zamówienia 😉 .

DSC_0032

Zupę rybną podaje się tu na dwóch półmiskach – na jednym jest cała rybka z warzywami wyjętymi z zupy, a na drugim jest sama zupa, bardzo delikatna w smaku, gęsta i z dużą ilością warzyw… pychooota… 🙂 .

DSC_0033

A to danie z grilla dla prawdziwych mięsożerców 🙂 .

DSC_0036

Mniej wymagający mięsożercy mogli się dobrze pożywić pod namiotami rozstawionymi bliżej nabrzeża, gdzie czekała na nich niezliczona ilość szaszłyków, steków i kiełbasek z rusztu 😉 .

DSC_0039

Festiwal Pistacji zakończył się koncertami do 4tej rano, ale już bez nas, bo w drodze do sławnego Epidauros wszyscy chcieli być „na chodzie” 😉 .

DSC_0040

Po drodze, niecałe 5 Mil na południe od Aeginy, znajduje się mała wyspa Akgistri z równie małym portem Angistri, której jakoś nigdy wcześniej nie było okazji odwiedzić 😛 .

DSC_0041

A porcik ten okazał się całkiem wygodny i w dodatku głębszy niż bardziej popularny port na Aeginie, gdzie Balaou tylko w 3-4 miejscach miałby choć trochę wody pod kilem… 😛 . Tak na przyszłość Angistri mogłoby więc być interesującą alternatywą 🙂 .

DSC_0042

Koło godziny 15tej dopływaliśmy do miasteczka Palaia Epidauros 🙂 .

DSC_0043

Podejście do przystani jest wyznaczone dwoma znakami (wyglądającymi jak główki portu, czerwona i zielona) ze względu na duże płycizny dookoła – trzeba być uważnym, żeby niechcący nie zaparkować na mieliźnie 😛 .

DSC_0044

Mimo wczesnej jeszcze godziny, nie było zbyt wiele miejsca przy kei… 😛 .

DSC_0045

Cumowanie zajęło chwilę, choć wcześniej musieliśmy jednego kapitana poprosić, żeby zwolnił trochę miejsca i zamiast stać long side (burtą do nabrzeża) stanął rufą do kei 😛 Dzięki temu nie tylko Balaou, ale jeszcze 2 inne jachty mogły skorzystać z tej przystani… Niektórym po prostu trzeba powiedzieć, bo sami niestety nie wpadną na taki pomysł 😉 . Niestety większe rozczarowanie spotkało nas ze strony polskiej załogi na wyczarterowanym jachcie, którzy po prostu bez wiedzy i przyzwolenia naszego Kapitana, bezczelnie i z pominięciem całej etyki żeglarskiej, zacumowali sobie do naszej lewej burty biegając sobie z odbijaczami po pokładzie naszego jachtu… Żenada i wstyd, bo kto ich uczył i czego, to nie wiemy, ale zaprezentowali prawdziwą chałturę… 😛 .

DSC_0047

Incydent z polskimi pseudo-żeglarzami nie zepsuł nam reszty dnia, choć przejawy chamstwa w tym pięknym, pełnym tradycji sporcie są szczególnie drażniące… Na poprawę nastroju zastosowaliśmy niezawodne, zimne piwo 😉 .

Epidauros przez wiele stuleci (od VI wieku p.n.e. do IV wieku n.e.) słynęło z sanktuarium Asklepiosa (Asklepiejon), które powstało w miejscu kultu Apolla. Wykopaliska archeologiczne w latach 1879-1974 prowadzone przez badaczy greckich i francuskich odsłoniły imponujące ruiny temenosu, na który złożyły się m.in.propyleje z III wieku p.n.e. (brama do sanktuarium), świątynia Artemidy, świątynia Asklepiosa (o wymiarach 23,06 × 11,76 m), wielki ołtarz i posąg Asklepiosa siedzącego na tronie z jedną ręką wspartą na lasce, a drugą spoczywającą na głowie węża, z psem leżącym u stóp. Wokół świątyni Asklepiosa i wzdłuż świętej drogi do niej prowadzącej, znajdowały się półkoliste eksedry dla kuracjuszy, pomniki wotywne i stele. Jednak najlepiej zachowanym fragmentem tego starożytnego spa był teatr, który pomagał kuracjuszom w „uzdrawianiu duszy”. Teatr ten zbudował Poliklet Młodszy ok.300 p.n.e. W 52 rzędach siedzeń ułożonych w dwóch kondygnacjach mogło zasiąść 14 tysięcy widzów, co czyniło go największym teatrem ówczesnej Grecji. Dzięki temu obiektowi Epidauros co 4 lata był miejscem igrzysk sportowo-dramatycznych zwanych Asklepiami, a w dzisiejszych czasach… wciąż jest miejscem przedstawień teatralnych, w tym sztuk Sofoklesa, Eurypidesa, Ajschylosa 🙂

epidaurus

Teatr cechuje się doskonała akustyka, dzięki której nawet szept czy szelest na scenie jest wyraźnie słyszalny nawet w najwyższych rzędach 🙂 .

DSC_0048

Tego dnia przystań w zwykle cichym Epidauros była tak zatłoczona i głośna, że postanowiliśmy przenieść się na noc na kotwicowisko nieopodal miasta. I nie pożałowaśliśmy, bo okolica była przepiękna i noc spokojna 🙂 .

A nazajutrz pojawił się wreszcie nieco mocniejszy wiatr i załoga mogła w pełni poczuć tę frajdę i ogromną przyjemność samodzielnego prowadzenia Balaou 🙂 .

DSC_0050

Niecałe 4 godziny zajął nam przewidziany na dziś odcinek z Epidauros do Poros, ale dzięki temu załoga mogła zejść na ląd i poznać tę wyspę i port traktowany zwykle jako przystanek na nocleg 😛 .

DSC_0051

A ponieważ nasza załoga to nie tylko żeglarze, ale i podróżnicy, zależało im na poznawaniu miejsc odwiedzanych podczas rejsu 🙂 .

DSC_0053

Poros jest zatłoczone właściwie tylko w porcie, a poza nim uliczki są ciche i niemal puste… 😛 .

DSC_0054

„Uśmieeech… Teraz! ” 😉 .

DSC_0055

Świetność Poros, podobnie jak niedalekich wysp Spetses i Hydry, przypadła na XIX wiek – te kamienice są już jednak dość marnym tego śladem…

DSC_0056

Wspinaliśmy się krętymi schodkami w górę miasta chcąc dotrzeć na szczyt wzgórza z wieżą zegarową 🙂 .

DSC_0058

Ponad dachami można było zobaczyć jak na dłoni całą zatokę, cieśninę pomiędzy Poros a Peloponezem i miasteczko Galatas po przeciwnej stronie cieśniny…

DSC_0059

… a wieżę zegarową, zwykle widzianą z poziomu morza, wreszcie zobaczyliśmy z poziomu drzwi 🙂 .

DSC_0060

Choć wieczorem nad Poros grzmiało i lało jak z cebra, to poranek przywitał nas słońcem i w wyśmienitym humorze ruszyliśmy do Porto Kheli 🙂 .

DSC_0061

Nawet zwykle zatłoczona keja w cieśninie opustoszała – brak jachtów w tym miejscu to rzadki widok 😛 .

DSC_0062

Miasteczko Poros skąpane w słońcu zachęcało do dłuższego pobytu, ale przed nami (w zależności od kierunku wiatru) było 50 -60 Mil, czyli 8-10 godzin żeglugi (w zależności od siły wiatru) … 🙂 .

DSC_0063

Tego dnia mieliśmy znów farta, bo wiatr dopisywał nam znakomicie i humory też 🙂 .

DSC_0066

W pierwszych promieniach słońca Zatoka Porto Kheli była wprost olśniewająco piękna… Poprzedni dzień okazał się bardzo żeglarski, non stop aż do późnego wieczora, więc postanowiliśmy sobie nieco przedłużyć ten cudowny poranek…

DSC_0067

… i ruszyliśmy z przytulnego kotwicowiska dopiero po którejś z rzędu kawie 😉 .

Zatoka Porto Kheli jest tak spokojna i cicha, bo z otwartym morzem łączy ją tylko wąskie przejście, które nie wpuszcza fal do wnętrza akwenu 🙂 .

Wyspa Spetses znajduje się tylko 4 Mile od Porto Kheli, więc jeszcze przed południem przycumowaliśmy do kei w Spetses, stolicy wyspy Spetses 🙂 .

DSC_0070

I załoga rusza w miasto 😉 .

DSC_0071

Po wysokości nabrzeża widać, że raczej nie była ono zbudowana z przeznaczeniem dla jachtów, a po zmurszałych ścianach, że raczej nie jest w centrum zainteresowania władz wyspy… ale nie ma co narzekać, bo jest to absolutnie jedyne miejsce, gdzie Balaou może przycumować bez obawy zaczepienia kilem o dno 😛 .

DSC_0072

Tuż przy nabrzeżu stoi pomnik największej bohaterki Spetses, Bubuliny, która w 1821 r. przy pomocy floty swoich dwóch zmarłych mężów powstrzymała inwazję Turków w okolicy Nafplion i Monemvasii 🙂 .

DSC_0073

Autentyczne armaty z okresu walk Bubuliny i całej Grecji o wyzwolenie spod jarzma Turcji wciąż pilnują wejścia do portu 😉 .

Dywan z ośmiornicą ułożony z drobnych białych i czarnych kamyczków między rzędem kamienic a nabrzeżem ma naprawdę imponujące rozmiary… 🙂 .

DSC_0075

Wokół starego portu i dalej wzdłuż całego nabrzeża ciągnie się urokliwa promenada pełna kafejek i sklepików 🙂 .

DSC_0077

Za cyplem jest jeszcze jeden, nowszy porcik rybacki, ale jak już wcześniej sprawdzaliśmy w locji – wyjątkowo płytki… 😛 .

DSC_0078

Mikroskopijna stocznia z tradycyjnym, drewnianym slipem i kafejka po sąsiedzku tworzą bardzo klimatyczny duet 🙂 .

DSC_0079

W tym końcu portu jest tak płytko że nawet płaskodenne motorówki stją 2 metry od brzegu… 😛 .

DSC_0080

Portowy milusiński nie przepuści żadnemu przechodniowi, żeby wygłaskać troszeczkę futerko… 😉 .

DSC_0118

Poza portem Speteses na wyspie nie ma właściwie innych miejscowości do zwiedzenia, więc załoga po 2 godzinach i lodach w kawiarni stawiła się z powrotem na Balaou 😉 .

No i pognaliśmy dalej realizując kolejny punkt w planie rejsu, czyli na słynną wyspę Hydrę 🙂 .

DSC_0127

Nie można było narzekać na wiatr 🙂 Przy 15-18 węzłach wiatru Balaou frunął jak na skrzydłach 🙂 .

DSC_0128

Spetses właśnie zostało za rufą, a do Hydry ok.30 Mil… małe utrudnienie było tylko z tym, że musieliśmy płynąć pod wiatr, ale z drugiej strony mało który jacht radzi sobie tak dobrze z halsowaniem jak Balaou 🙂 .

DSC_0128a

Minęliśmy port Hydry, widząc już z daleka maszt przy maszcie i żadnych szans na wciśnięcie się pomiędzy nie, i popłynęliśmy 1 Milę dalej – do uroczej Zatoki Mandraki 🙂 .

DSC_0129

Ponad zatoką na dwóch sąsiednich wzgórzach ulokowały się dwa klasztory z wielu klasztorów na wyspie…

DSC_0130

…. żeński klasztor Agios Matronas (1865 r.)…

DSC_0131

… i męski Agios Nikolaos (z 1724 r. ) 🙂 .

DSC_0132

Ale nie wszystko można dosięgnąć teleobiektywem… Do jedynego miasteczka wyspy i portu, który jest permanentnie przepełniony, trzeba się udać pontonem i pieszo… 😛 .

DSC_0133

Pierwszy etap – desant pontonem a brzeg…

DSC_0134

… na dwie tury oczywiście 😛 .

DSC_0136

Balaou czekał tu na swoją załogę, a tymczasem wiatr się wzmagał…

Z Zatoki Mandraki do portu prowadzi malownicza ścieżka nad samym brzegiem morza, tylko pół godzinki przyjemnego spacerku 🙂 .

A po drodze różne lokalne ciekawostki, na przykład półka skalna wyposażona w dźwig i komórka wydrążona w kamieniu 🙂 .

DSC_0139

Mury obronne wokół portu Hydry są w bardzo dobrym stanie i, podobnie jak w Spetses, wciąż uzbrojone w XIX-wieczne armaty 🙂 .

DSC_0141

W przyciasnym porcie tłoczą się łódki rybackie, taksówki i jachty, a na nabrzeżu tłoczą się stoliki i stragany, choć jak widać poza sezonem letnim nie ma wielu zwiedzających… 😉 .

DSC_0142

A ponieważ turystów nie ma, to osiołkowe taksówki stoją bezrobotne i znudzone na nabrzeżu, niemniej zresztą niż ich właściciele… 😛 .

Na Hydrze ruch samochodowy jest zabroniony, dlatego podstawowym środkiem transportu nadal są osiołki 🙂 . Zresztą poza portem nie ma tu innych większych osiedli, ledwie kilka domów rozrzuconych nad zatoczkami i kilka klasztorów, do których spokojnie można dojść pieszo 🙂 .

DSC_0163

Zwiedzanie i kolacja w porcie zajęła załodze nie więcej niż 3 godziny i choć pierwotnie planowaliśmy zostać na noc w Zatoce Mandraki, to nietrzymająca kotwica i bardzo silny wiatr zadecydowały za nas – musieliśmy płynąć w bezpieczniejsze miejsce na nocleg, Zatoki Poros 15 Mil stąd … 😛 .

DSC_0164

Przy prędkościach 9-10 węzłów Balaou doleciał do Poros w niecałe 2 godziny, już po zmroku, ale przynajmniej tu mogliśmy spać bez obaw, że wiatr zepchnie jacht na skały… 🙂 .

DSC_0611a

W Zatoce Poros jest takie dno, że kotwica zawsze trzyma dobrze, można więc było spać spokojnie nawet podczas silnego wiatru… 🙂 .

DSC_0317

Po 50 Milach (droga wydłużyła się niemal dwukrotnie, bo trzeba się było halsować) i 8 godzinach żeglugi dotarliśmy do mariny Alimos w Atenach 🙂 .

I tak oto zamknęliśmy pętlę z Aten do Aten… W kilka dni można jednak całkiem sporo zobaczyć nie odpływając wcale daleko od tej potężnej aglomeracji, na którą jakby nie narzekać, że zatłoczona na lądzie i morzu, to ma jedną niekwestionowaną zaletę – lotnisko z bezpośrednimi lotami do Polski 😛 Nasza dzielna załoga odleciała następnego dnia po przybyciu do Aten, a my już planujemy kolejną wyprawę – tym razem dookoła Peloponezu ze szczególnym naciskiem na Wyspy Jońskie 🙂

 

Żegluj z Sail Away! Rejsy pod żaglami po Morzu Śródziemnym fantastycznym jachtem Balaou to najlepszy sposób na udane wakacje :) 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Login